reklama
reklama

Górnicy będą protestować w centrum Lublina. "Stop likwidacji Bogdanki"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Górnicy będą protestować w centrum Lublina. "Stop likwidacji Bogdanki" - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Informacje łęczyńskieWe wtorek 8 kwietnia ulicami Lublina przejdzie manifestacja w obronie lubelskiej kopalni. Związkowcy chcą głośno wykrzyczeć, że powinna być ostatnia do zamknięcia. Chcą też nowych miejsc pracy w przypadku ograniczenia wydobycia.
reklama

Manifestacja rozpocznie się o godzinie 12 na placu Litewskim. Tam będzie czas na przemówienia liderów związkowych.

Następnie, ok. godz. 13 ruszy przemarsz, który przejdzie ulicami Królewską, Ewangelicką i Spokojną, pod Urząd Wojewódzki, gdzie związkowcy wręczą petycję wojewodzie lubelskiemu Krzysztofowi Komorskiemu.

Do udziału we wtorkowej manifestacji zachęcają nie tylko górników, ale też ich rodziny i innych mieszkańców m.in. powiatu łęczyńskiego, gdzie co piąty pracownik jest zatrudniony w lubelskiej kopalni. Organizatorzy spodziewają się na manifestacji nawet 3000 osób.

Czy są plany na nowe rynki zbytu?

Związkowcy alarmują, że strategia Enei może oznaczać nieuchronne wygaszanie lubelskiej kopalni i redukcję miejsc pracy. A to dlatego, że przewiduje stopniowe ograniczanie odbioru węgla z Bogdanki – z 8 mln ton w 2024 roku do 4,5 mln ton w 2030 roku, a w 2035 roku – do zaledwie 2,3 mln ton.

reklama

Co się stanie z kopalnią, gdy Enea tak drastycznie ograniczy odbiór jej surowca?

- Nie znamy szczegółowej wizji przyszłości naszej kopalni, a powinniśmy wiedzieć, czy są plany na nowe rynki, które pozwolą utrzymać wydobycie na poziomie 8 milionów ton rocznie – mówi Artur Brzozowski, przewodniczący Związku Zawodowego Kadra.

- Poprzez manifestację chcemy poinformować mieszkańców regionu, jakie zagrożenia wiążą się ze zmniejszeniem wydobycia czy nawet likwidacją Bogdanki. To narazi region na straty związane z utratą miejsc pracy i spadkiem siły nabywczej, które są kluczowe dla lokalnej gospodarki – mówi Artur Brzozowski.

Związkowcy obawiają się, że zmniejszenie wydobycia lub zamknięcie kopalni może doprowadzić do zapaści ekonomicznej w regionie, który w dużej mierze opiera się na przemyśle węglowym.

reklama

- Zielony ład to rzeczywistość, z którą musimy się liczyć, ale Bogdanka może być zamknięta jako ostatnia kopalnia w Polsce. Mamy węgiel, który wciąż nadaje się do energetyki zawodowej. Jeśli ktoś tego nie dostrzega, musimy to wyartykułować głośno. Dlatego 8 kwietnia spotykamy się na centralnym placu w Lublinie – dodaje Brzozowski.

Petycja, którą otrzyma wojewoda lubelski, zawiera dwa kluczowe postulaty. Pierwszy to utrzymanie działalności kopalni przez jak najdłuższy czas, a drugi – poszukiwanie alternatywnych miejsc pracy w przypadku spadku produkcji lub likwidacji Bogdanki. Związkowcy apelują do władz centralnych o konkretne działania, które zabezpieczą interesy pracowników i mieszkańców regionu, a także zapewnią przyszłość energetyczną Polski. Chcą, by to węgiel był naszym paliwem przejściowym,

reklama

Stop likwidacji Bogdanki

- Nasze hasło jest jasne: "Stop likwidacji Bogdanki i degradacji regionu" — mówi Jarosław Niemiec, przewodniczący Związku Zawodowego "Przeróbka" w LWB. 

I dodaje: - Nie może być mowy o transformacji, dopóki rząd nie podejmie realnych rozmów i nie podpisze z nami Paktu Sprawiedliwej Transformacji. Taki pakt to warunek pierwszy. Jeśli tego nie spełnią – to wszystko, co proponują, to śmieciowa transformacja. Bez umowy, bez zabezpieczeń, bez gwarancji.

Według związkowców dokument powinien jasno określać: do którego roku Bogdanka ma działać, jakie będzie roczne wydobycie, kiedy i jak będzie wygaszana, jak będą odtwarzane miejsca pracy, co powstanie w zamian.

reklama

— Nie mówimy nawet jeszcze o konkretach. Mówimy o podstawach. Rząd musi udzielić gwarancji – środków finansowych, miejsc pracy, planu dla regionu. Wszystkie działania muszą być zapisane w porozumieniu społecznym. Tego oczekujemy — zaznacza Niemiec.

W opinii przewodniczącego, obecne działania władz nie mają nic wspólnego z odpowiedzialną transformacją energetyczną.

— Nie myślą poważnie o transformacji. Myślą o likwidacji. I to dzikiej, śmieciowej. Takiej, w której nikt nie ponosi odpowiedzialności. Takie coś nas nie interesuje.

Związkowcy przypominają, że Polska podpisała w 2019 roku deklarację Zielonego Ładu, gdzie zaznaczono, że podstawą jest pakt społeczny. - Nie dochowują nawet ustaleń, które sami ustalili – kwituje Jarosław Niemiec.

"Z każdego spotkania musi coś wynikać"

Przypomnijmy, że w czasie lutowego spotkania w Ministerstwie Aktywów Państwowych powołano zespół ds. sprawiedliwej transformacji, w skład którego weszli przedstawiciele Ministerstwa Przemysłu, MAP oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska, a także związkowcy, parlamentarzyści samorządowcy, członkowie zarządów spółek Enea i LW Bogdanka.

Pierwsze spotkanie odbyło się 27 marca w Starostwie Powiatowym w Łęcznej, gdzie zarówno minister przemysłu Marzena Czarnecka, jak i wiceminister aktywów państwowych Robert Kropiwnicki zapewniali, że Bogdanka nie będzie likwidowana.

Jednak zdaniem związkowców przeczy temu strategia spółki Enea, która posiada 65 proc. akcji Lubelskiego Węgla Bogdanka.

- Spotkania? Proszę bardzo. Ale z każdego spotkania muszą coś wynikać. Uzgodnienia muszą być podpisane. Deklaracja słowna, że "wszystko będzie dobrze", nic nie znaczy. My już za długo słuchamy obietnic. Rafako też miało nie zniknąć, sam premier Donald Tusk obiecał – i co? Już jest zlikwidowane.

"Czystego klimatu nie dostaniemy za darmo"

– To jest postulat podstawowy – utrzymanie miejsc pracy i gospodarki regionu. Przykładowo – za 10 lat Bogdanka będzie wygaszana i 2000 osób straci pracę. To w zamian budujemy fabrykę taboru kolejowego i już dziś zapisujemy to w porozumieniu. Tylko wtedy można mówić o transformacji – uważa Jarosław Niemiec.

Jak zaznacza, 10 lat to bardzo mało czasu na transformację, a strategia spółki Enea, czyli właściciela Bogdanki, zapowiada zmniejszenie odbioru surowca z lubelskiej kopalni o 75 proc. już w 2035 r.

- 10 lat to jest mgnienie oka. Trzeba budować drogi, tory, przygotować tereny, infrastrukturę. To przebudowa całej gospodarki, która wiąże się z dobrem społecznym. Czystego klimatu nie dostaniemy za darmo – ktoś musi za to zapłacić. Ale nie miejscami pracy i biedą — kończy Jarosław Niemiec.

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo