W salkach przy szkole w Łańcuchowie, tam, gdzie kiedyś znajdowały się klasyczne szkolne klasy, dziś tętni sportowe życie. Wszystko za sprawą czwórki zdeterminowanych, wciąż młodych weteranów ringu, którzy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Bez oglądania się na zyski, za to z ogromnym bagażem wiedzy, stworzyli przestrzeń dla lokalnej społeczności z jednym, głównym celem – przekazać bokserską pałeczkę dalej.
Od Gwarka Łęczna do TURa Milejów w Łańcuchowie. Powrót do korzeni
Wszystko zaczęło się od przypadkowego spotkania. – Dwa lata temu spotkaliśmy się z Radkiem na Mistrzostwach Województwa Lubelskiego – wspomina Michał.
Choć ich drogi w życiu się rozeszły po "karierze" bokserskiej to, zawsze łączył ich ogromny szacunek do tradycji, której częścią był łęczyński Gwarek. To właśnie tam przez lata szlifowali swoje zawodnicze umiejętności pod okiem Marka Kozaka oraz Bolesława Charendarza. Myśl o własnej sali kiełkowała w nich od dawna, ale kluczowym momentem okazała się możliwość podniesienia kwalifikacji w Polskim Związku Bokserskim. Radek, który już wcześniej był instruktorem, podniósł swoje uprawnienia do trenera drugiej klasy. Michał, choć wcześniej nie posiadał oficjalnych dokumentów szkoleniowych, również zdecydował się na kurs.
Dołączyli kolejni i tak sformowała się czwórka pasjonatów gotowych uczyć innych. Początkowy impuls przyszedł od rodziców i znajomych, z gminy Milejów. To oni zasugerowali, że lokalne władze mogą być zainteresowane taką sportową inicjatywą. – Zgłosiliśmy się do wójta i szybko dograliśmy szczegóły – opisuje pierwsze kroki Michał.
Władze gminy, z wójtem Tomaszem Surysiem na czele, odniosły się do pomysłu z ogromną życzliwością i otwartością. To właśnie dzięki temu zaufaniu i chęci promowania lokalnej aktywności, chłopaki zyskali przestrzeń w salkach przy szkole w Łańcuchowie.
Trudy przynoszą zaszczyt. Remont własnymi rękami
To, co zastali na miejscu, było dalekie od obrazu nowoczesnego klubu bokserskiego. Sale wyglądały jak typowe szkolne klasy. Trenerzy nie czekali jednak na gotowe – sami zakasali rękawy i zebrali grupę przyjaciół - fanów boksu i odnawiali ściany, zabezpieczyli podłogę, montowali szafy i specjalistyczny sprzęt. Dziś na podłodze leży bezpieczna, miękka mata, a na specjalnej zaprojektowanej konstrukcji wiszą worki treningowe.
Nie był to zwykły remont, ponieważ obiekt szkolny musi spełniać surowe normy i procedury oświatowe. Praca czwórki weteranów nie tylko stworzyła bazę dla klubu, ale przy okazji poprawiła stan techniczny tej części szkoły.
– Część przestrzeni jest dla nas, część dla szkoły. Nowa szafa to nasz koszt kilku tysięcy złotych, a dzielimy ją z placówką. Z salki mogą korzystać także uczniowie pod nadzorem nauczycieli wychowania fizycznego – tłumaczą założyciele. – Mieliśmy plan, aby stworzyć odpowiedni standard i trzymać się go. Nie chcieliśmy klubu w przysłowiowej stodole, ale porządny obiekt, do którego dzieci będą przychodzić z chęcią i w którym będą chciały spędzać wolny czas – wyjaśnia Radek.
Boks dla każdego – od ośmiolatków po dorosłych
Więcej w najnowszym wydaniu Wspólnoty Łęczyńskiej
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.