Radna alarmuje: "To boisko zagraża dzieciom!"
Spięcie wywołała radna Ewa Sawic, która zasypała władze gminy pytaniami o infrastrukturę wokół Szkoły Podstawowej w Milejowie. Zaczęło się od wąskiego gardła parkingowego, ale prawdziwa bomba wybuchła, gdy przeszła do tematu szkolnych boisk.
– Kiedy zostaną zrobione boiska do piłki nożnej i koszykówki? Nie mogę na to patrzeć! – grzmiała radna Sawic. – Minął rok od naszego spotkania z wójtem i dyrektorem szkoły. Kosz do koszykówki nadal nie jest wstawiony, a wszystkie piłkochwyty są podarte. Zabezpieczenia bramek są połamane i mogą zranić dzieci. Dla mnie to boisko w ogóle nie powinno być dopuszczone do użytkowania. Przepisy BHP na to nie pozwalają!
Na tym jednak nie koniec. Radna poruszyła sprawę przepełnionej - jej zdaniem, 27-osobowej klasy drugiej. W jej ocenie oddział należy natychmiast podzielić, by dzieci miały takie same warunki jak w mniejszych, wiejskich szkołach. Jako argument przytoczyła mrożący krew w żyłach wypadek, do którego doszło niedawno w placówce.
– Dziecko z tej klasy wybiegło na przerwę. Inne otwierało akurat drzwi od toalety. Pierwsze uderzyło barkiem w drzwi tak mocno, że kość i wszystko inne było na wierzchu – relacjonowała Sawic, dodając, że uczeń natychmiast trafił na stół operacyjny w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie. – Wychowawcy trudno jest okiełznać i upilnować 27 dzieci. Łatwiej pracuje się w grupach kilkuosobowych.
Wójt oskarża: "To jest kompromitacja i żenada"
Większość radnych natychmiast wzięła w obronę wójta, pytając retorycznie: gdzie jest dyrektor szkoły Andrzej Dyczewski i dlaczego nie dba o bieżące utrzymanie obiektu? Przewodniczący rady ze zdziwieniem zauważył, że szkoła nie skorzystała z ministerstwach środków na renowację Orlika.
Wtedy do tablicy wywołany został wójt Tomasz Suryś. I nie gryzł się w język. Wniosek o podział klasy nazwał "kuriozalnym".
– Jeden dodatkowy ciąg klasowy przez osiem lat kosztuje budżet około miliona złotych. Nas na to nie stać! Średnio w całej gminie rodzi się 50 dzieci rocznie, mamy pięć szkół. To daje dziesięciu nowych uczniów na szkołę. A pani prosi o dzielenie klasy? – pytał zirytowany wójt. Najcięższe działa wytoczył jednak przeciwko dyrektorowi Dyczewskiemu.
– Mówimy o szkole, która w tym momencie jest najgorzej prowadzona w gminie. Nie wiem, co mam z tym dyrektorem zrobić – mówił wzburzony Tomasz Suryś. – Dla mnie to kuriozum, że przez rok facet siatek na bramkach nie powiesił. I ja nie mówię o wymianie bramki, tylko o zwykłej siatce za kilkaset złotych! To jest żenada i kompromitacja. Budżet szkoły to 5 milionów złotych. Trudno znaleźć w nim 300 złotych? Gdzie są wuefiści, gdzie są projekty? Ja mam jeszcze osobiście siatki wieszać? Niech się w Milejowie cieszą, że mają 27 dzieci i pełen ciąg klasowy, co daje im gwarancję stabilności na przyszłość. Ale na pewno nie pod taką dyrekcją!
Inni radni wtórowali włodarzowi: "Przyjrzymy się pracy dyrektora", "Są skargi, musimy działać". Padł też zarzut, że dyrektor zaprzepaścił szansę na remont Orlika, bo nie złożył wniosku o rządowe dofinansowanie.
Wizja lokalna "Wspólnoty". Co zastaliśmy na miejscu?
Dzień po burzliwej sesji udaliśmy się do Szkoły Podstawowej w Milejowie, by osobiście zweryfikować zarzuty. Sam budynek robi dobre wrażenie – czyste, szerokie korytarze, nowoczesne szafki, działająca świetlica i bogata oferta zajęć dodatkowych. W szkole ogółem uczy się obecnie 260 dzieci, w klasie pierwszej jest 25 uczniów, w drugiej – 27.
Nawierzchnia boisk (mających podobno 3,5 roku) również wygląda dobrze. Jednak diabeł tkwi w szczegółach. Gdy weszliśmy na obiekt, spotkaliśmy... dyrektora Andrzeja Dyczewskiego, który akurat oglądał zniszczenia, o których mówiono na sesji. Siatki w bramkach, piłkochwyty i kosze faktycznie są zupełnie dziurawe i nie spełniają swoich funkcji. Dyrektor zapewnił nas, że te usterki jest w stanie naprawić w ciągu miesiąca.
A co z zaprzepaszczonym wnioskiem o remont Orlika? Dyrektor tłumaczy, że szkoła nie miała w budżecie zabezpieczonych pieniędzy na tzw. wkład własny.
Nieco inne światło rzuca na to wicewójt gminy, Grzegorz Tkaczuk. Przyznaje wprawdzie, że ministerstwo późno ogłosiło nabór, przez co szkoła nie miała zabezpieczonego pełnego finansowania do projektu, ale dodaje: – Gdyby szkoła zdecydowała się na złożenie wniosku, to w trakcie procedury formalnej środki na wkład własny zostałyby przez gminę do szkolnego budżetu dorzucone.
Dyrektor odpowiada i uderza w... rząd
Udało nam się również zweryfikować sprawę wypadku na korytarzu. Dyrektor Andrzej Dyczewski potwierdza, że do zdarzenia doszło i uczeń wymagał pomocy medycznej, ale zaznacza, że przebieg nie był tak dramatyczny, jak opisywała to radna Sawic, a w zdarzeniu nie brały udziału osoby trzecie.
Gdy zapytaliśmy dyrektora o demografię, Andrzej Dyczewski niespodziewanie przeszedł do ofensywy i uderzył w politykę krajową:
– Obecny rząd nie podejmuje skutecznych działań, które zachęcałyby do powiększania rodzin. W mojej ocenie osoby odpowiedzialne za tę sytuację powinny opuścić gabinety, przyjechać na wieś i zobaczyć, dlaczego wiejskie szkoły pustoszeją. Może wtedy zrozumieją, do czego prowadzi promowanie mody na bezdzietność. Trzeba też pamiętać, że ze związku dwóch mężczyzn dzieci nie będzie.
Na koniec prosimy wójta Milejowa Tomasza Surysia o słowo wyjaśniania sytuacji. – Jestem wymagającym wójtem i oczekuję takiego samego podejścia i zaangażowania od dyrektorów – mówi. Sprawy szkoły teraz nie chcę komentować – dodaje. - Wyjaśnimy ją z dyrektorem Dyczewskim w moim gabinecie.
Do tematu funkcjonowania milejowskiej podstawówki oraz kontroli przez radnych będziemy wracać.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.