Trzeci dzień protestu: „Dobrze się trzymamy”
Protest rozpoczął się w poniedziałek (28 października). Przed głównym wejściem do siedziby zarządu spółki Lubelski Węgiel Bogdanka zgromadzili się działacze wszystkich organizacji związkowych: NSZZ „Solidarność”, ZZ Górników w Polsce, Związku Zawodowego Przeróbki Mechanicznej oraz Związku Zawodowego „Kadra”. Przed drzwiami budynku ustawiono drewnianą trumnę oraz płytę z wymownym napisem „Protest”. Po pikiecie na zewnątrz liderzy związkowi przenieśli się do środka obiektu i zajęli salę konferencyjną, zapowiadając oczekiwanie na przyjazd decydentów z Warszawy.
Więcej o początku protestu przeczytasz w poniższym tekście:
W środę (28 października) o „codzienności” owego protestu opowiedział naszemu portalowi Jarosław Niemiec ze Związku Zawodowego „Przeróbka” w LW Bogdanka:
- Dzień jak co dzień można powiedzieć od trzech dni. Jesteśmy na sali. Mamy w miarę dobre warunki i dobrze się trzymamy. Troszkę się obawialiśmy z rana, że będą prowokacje, ale i na nie jesteśmy przygotowani – przyznaje w rozmowie z naszym portalem Jarosław Niemiec.
W proteście bierze udział osiem osób, które są „na stałe”.
- Rotacyjnie będzie różnie, bo nie wiem, ile posiedzimy. Na pewno do skutku. Może w przyszłym tygodniu coś będzie wiadomo, ale nie liczę na to. Jak dobrze pójdzie to będziemy to łagodzić, jak gorzej pójdzie to będziemy to zaostrzać – przyznaje Jarosław Niemiec.
Na pytanie, czy od pierwszego dnia protestu, ktoś z zarządu próbuje się skontaktować z protestującymi, Jarosław Niemiec mówi:
- Owszem. Kontaktują się, tylko to jest taki kontakt na zasadzie, czego wy chcecie? Rozmowa z nimi jest jak głuchego z niemym. Poprosiliśmy w poniedziałek prezesa, żeby pojechał do ministra i przekazał, czego oczekujemy. Pojechał i nawet nie potrafił przekazać przekazu od związkowców. Związkowcy musieli wieczorem sami skontaktować się z ministrem i mu to wyjaśnić. Jesteśmy na łączach z pominięciem prezesów. Widać jaki to jest poziom zarządzania tych menadżerów.
„To my jesteśmy menadżerami tej kopalni”
- Zarząd jest po prostu figurantami. My teraz zbieramy opinie, robimy konsultacje, by opracować jakiś program dla tej „Bogdanki”. Zamiast zarządu robią to związkowcy. Ja to robię nie za 50 czy 60 tys. zł tylko za 6 tys. netto miesięcznie – podkreśla Jarosław Niemiec.
Jak poinformowała 28 października Agnieszka Kosierb z Biura Informacyjnego Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ „Solidarność”:
- Ze względu na protest w LW Bogdanka, Zarząd Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ "Solidarność" zwołuje nadzwyczajne posiedzenie 29 października br. o godz. 9:00, w siedzibie Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" w Bogdance (na terenie LW Bogdanka).
Jarosław Niemiec dodaje:
- Oni przyjeżdżają do nas jako wsparcie. To taka współpraca między związkami. Nikt z zarządu nie jest nam potrzebny. To spotkanie związkowców w trakcie, którego chcemy opracować m.in. metody działania – puentuje.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.