Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Lublinie potwierdził przekroczenia dopuszczalnych norm we wszystkich badanych wskaźnikach fizykochemicznych i biologicznych. Załamanie procesu oczyszczania ścieków było następstwem nieuprawnionego wprowadzenia do sieci kanalizacyjnej silnie zakwaszonych substancji przemysłowych, które doprowadziły do obumarcia pożytecznej flory bakteryjnej w reaktorze biologicznym. Sprawa, którą jako pierwsi nagłośnili kajakarze oraz wędkarze, zbiegła się ze szczytem jesiennego przetwórstwa owocowo-warzywnego i dotkliwą niżówką hydrologiczną. Gminna spółka komunalna mierzy się teraz z karami finansowymi i żmudną odbudową biomasy, podczas gdy działające w sąsiedztwie zakłady przemysłowe stanowczo odpierają podejrzenia o spowodowanie awarii.
Szarobrunatne osady i alarm na rzece
Początek sprawy sięga słonecznego poniedziałku 28 września 2026 roku. Płynący kajakiem po Wieprzu w rejonie Milejowa Dawid Soszyński natknął się na zrzut ścieków, którego wygląd, intensywność oraz woń drastycznie odbiegały od naturalnego stanu rzeki. Z betonowego kolektora do koryta wypływał obfity strumień mętnej cieczy, na powierzchni której tworzył się gęsty, wysoki kożuch białej piany. Jeszcze bardziej niepokojący widok krył się pod taflą wody. Podwodne rośliny, kamienie, kępy traw oraz gałęzie zostały szczelnie oblepione szarobrunatną, kłaczkowatą zawiesiną, przypominającą gnijące strzępy materii organicznej.
Materiały wideo zarejestrowane podczas spływu trafiły 1 października na profile społecznościowe, wywołując natychmiastową reakcję mieszkańców, przyrodników oraz wędkarzy. Z relacji świadków wynikało, że zanieczyszczenia nie zanikały w pobliżu samego ujścia kolektora, lecz ciągnęły się smugą w nurcie na odcinku co najmniej 4 kilometrów. Zjawisko to wywołało ogromne poruszenie, a w komentarzach zaczęły pojawiać się bezpośrednie nawiązania do pamiętnej katastrofy ekologicznej na Odrze. Wskazywano na ryzyko odcięcia roślinności od światła słonecznego, zahamowania fotosyntezy oraz dewastacji siedlisk drobnych organizmów dennych, stanowiących bazę pokarmową ryb.
Szybko okazało się, że problem nie pojawił się niespodziewanie z dnia na dzień. Informacje płynące ze środowiska lokalnych wędkarzy wskazywały, że wyraźne pogorszenie przejrzystości wody, zmienioną barwę oraz nieprzyjemny odór obserwowano w tej okolicy już od wielu tygodni. Część osób z obawy o stan zdrowia i jakość rybostanu całkowicie zrezygnowała z połowów na tym fragmencie rzeki. Oficjalne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przeciwko środowisku skierowali do odpowiednich służb przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego w Lublinie oraz ekolodzy z fundacji Dzika Polska, domagając się natychmiastowej weryfikacji pracy komunalnej instalacji.
Czarno na białym: wyniki kontroli laboratoryjnej
Reakcja służb państwowych nastąpiła w piątek 2 października 2026 roku. Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie pojawili się na terenie gminy Milejów, przeprowadzając wizję lokalną oraz oględziny koryta Wieprza na kilometrowym odcinku poniżej punktu zrzutu. Równocześnie wszczęto kontrolę interwencyjną w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej w Milejowie, czyli podmiocie bezpośrednio eksploatującym oczyszczalnię.
Co stwierdzili kontrolerzy? Czytaj w najnowszym wydaniu Wspólnoty Łęczyńskiej.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.