Początek tej historii miał miejsce w środę, 9 września. W godzinach pracy urzędu z okna na piętrze budynku Starostwa Powiatowego w Łęcznej ktoś uwiecznił telefonem komórkowym idącego ulicą mężczyznę. Przechodniem okazał się Karol Niewiadomski, powiatowy radny, który w drodze do urzędu przeciął jezdnię pomiędzy zaparkowanymi samochodami, kilkadziesiąt metrów od wymalowanego na asfalcie przejścia dla pieszych. Kilkunastosekundowy film błyskawicznie wylądował w sieci, stając się amunicją w trwającej od miesięcy samorządowej wojnie.
Konflikt między oboma samorządowcami tli się od dawna, jednak w ostatnim czasie przybrał na sile. Karol Niewiadomski, który wcześniej reprezentował Prawo i Sprawiedliwość, opuścił partyjne szeregi i związał się ze środowiskiem Rozwój Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego. W radzie powiatu przeszedł do twardej opozycji wobec starosty Łukasza Reszki. Prawdziwe poruszenie wywołała jednak deklaracja radnego sprzed niespełna tygodnia. Niewiadomski ogłosił wówczas w mediach społecznościowych apel o przekazywanie mu informacji o lokalnych nieprawidłowościach, udostępniając swój bezpośredni numer telefonu oraz adres poczty elektronicznej.
Radny w swoim manifeście zapowiedział bezkompromisowe rozliczanie lokalnej władzy -Jeśli wiesz o nieprawidłowościach, podejrzewasz łamanie prawa, spotkała Cię niesprawiedliwość albo masz sprawę, którą inni boją się poruszyć, zgłoś się do mnie. Nie obiecuję cudów. Obiecuję natomiast, że każdą sprawę przeczytam, przeanalizuję i sprawdzę, co można z nią zrobić. (...)W swoim życiu widziałem już sporo, były naciski, nieprzyjemności i groźby. Nie zamierzam się bać – pisał radny Karol Niewiadomski.
Zapowiedź kontroli spotkała się z natychmiastową ripostą. Gdy w sieci pojawiło się wideo przedstawiające Niewiadomskiego na jezdni, starosta Łukasz Reszka opublikował publiczny komentarz, drwiąc z misji radnego i nawiązując do jego deklaracji - Chuck Norris z Jaszczowa w akcji. Kolejna interwencja przed nami. Tylko przypominam: szeryfów przepisy ruchu drogowego też obowiązują. Co na to Policja Łęczyńska?.
Włodarz powiatu nie poprzestał jednak na internetowych uszczypliwościach. Jak ustaliła „Wspólnota Łęczyńska”, w czwartek, 10 września starosta Łukasz Reszka podjął formalne kroki prawne i skierował do łęczyńskich mundurowych zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia czynu zabronionego przez radnego opozycji. Fakt ten potwierdzają służby prasowe policji.
– Wpłynęło do nas zawiadomienie i będziemy wyjaśniać sprawę. Na pewno do złożenia wyjaśnień wezwana zostanie osoba uwieczniona na nagraniu – poinformowała aspirant sztabowy Magdalena Myśliwiec, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Łęcznej.
Do całego zamieszania odniósł się sam zainteresowany, nie kryjąc zaskoczenia formą i skalą ataku. Karol Niewiadomski otwarcie przyznał, że sytuacja miała miejsce, stawiając jednocześnie pytania o zachowanie pracowników urzędu.
– Tak, przeszedłem tam przez ulicę. Wielokrotnie widziałem, że w tym miejscu przechodzą mieszkańcy, także radni, i sam zrobiłem tak samo. To wyjaśnia moją decyzję, ale oczywiście nie jest usprawiedliwieniem. W mojej ocenie nie stworzyłem zagrożenia. Jeśli popełniłem wykroczenie, przyjmę mandat. Jestem takim samym człowiekiem jak każdy inny, zdarza mi się popełniać błędy i nie mam problemu, żeby się do tego przyznać – wyjaśnia radny Niewiadomski.
Samorządowiec wprost sugeruje, że padł ofiarą politycznej nagonki: - Zastanawia mnie natomiast, że sądząc po perspektywie, nagranie mogło powstać z okna starostwa, w godzinach pracy urzędu. Nie wiem, kto nagrywał, więc nie będę nikomu przypisywał autorstwa. Jeśli był to ktoś z urzędu, można zapytać, czy rzeczywiście tak powinien wykorzystywać czas pracy. Mam też wrażenie, że odkąd poruszam poważniejsze sprawy dotyczące działania samorządu i publicznych pieniędzy, trwa szukanie moich potknięć. Nie mam problemu z tym, że ktoś patrzy mi na ręce. Chciałbym tylko, żeby sprawy, które zgłaszam, spotykały się z równie dużym zainteresowaniem jak moje przejście przez ulicę – mówi radny Karol Niewiadomski.
Incydent zelektryzował lokalną opinię publiczną, a pod opublikowanym nagraniem rozgorzała zażarta dyskusja. W obronie radnego stanął między innymi były starosta łęczyński, a obecnie radny Daniel Słowik, który napisał: - Wszyscy w tym miejscu przechodzą. W mojej ocenie, jeżeli przechodzący ten czy inny nie stwarza zagrożenia dla innych – to nie powinno się robić z tego problemu.
Na te słowa natychmiast zareagował urzędujący starosta Łukasz Reszka, ucinając tłumaczenia swojego poprzednika: - Daniel, „wszyscy tak robią” to właśnie argument z piaskownicy. Dorosły człowiek wie, że przepisy obowiązują także wtedy, gdy są niewygodne. A prawo, w przeciwieństwie do niektórych komentarzy na Facebooku, nie znika następnego ranka.
Większość komentujących mieszkańców odniosła się do sprawy z wyraźnym dystansem i kpiną z powagi urzędu. „Nie żeby kogoś akurat bronić, ale można przechodzić przez jezdnię jeżeli przejście jest w odległości większej niż 100 metrów. Nagrywająca osoba urzędnicza powinna wziąć linijeczkę z biurka i pójść zmierzyć odległość od przejść skoro nie ma nic innego do roboty za publiczne wynagrodzenie. Pozdrawiam” – wskazywał jeden z internautów. Inny dodawał: „Ojeju, przeszedł pomiędzy samochodami z dala od przejść... straszna zbrodnia, ucierpiało co najmniej 500 osób”. W podobnym tonie wypowiadali się kolejni mieszkańcy: „Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto takiego manewru w życiu nie wykonał. Dla jednych i drugich, więcej empatii”, „Dwa razy tam przechodziłem i dwa razy mandat dostałem, jakby policja nie miała co robić”, a także: „Szkoda, że pracownik urzędu zajmuje się nagrywaniem radnego niż swoją pracą. Myślę, że to na pewno nie jest jego obowiązkiem”.
W sieci pojawiły się również głosy popierające starostę i uderzające bezpośrednio w Niewiadomskiego. „Jak już Chuck Norris z Jaszczowa tak dzielnie tropi wszelkie nieprawidłowości, to może czas skierować reflektor również na własne podwórko i przyjrzeć się dofinansowaniom swojej fundacji” – komentował inny użytkownik.
Przejście przez ulicę poza pasami to wykroczenie z artykułu 97 Kodeksu wykroczeń, za które taryfikator przewiduje od 50 do 200 złotych mandatu. Tym razem zamiast rutynowej interwencji drogówki mieszkańcy powiatu łęczyńskiego otrzymali jednak kolejny odcinek politycznego teatru, w którym urzędowe okna służą za punkty obserwacyjne, a zawiadomienie policji kolejnym etapem politycznych rozgrywek.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.