Zamiast ubiegłorocznych 264 milionów złotych na czysto, kopalnia zarobiła zaledwie 5 milionów. Związkowcy alarmują o nierównej walce z dotowanym węglem ze Śląska, a zarząd stawia na cięcie wydatków i poszukiwanie nowych rynków zbytu.
Lubelski Węgiel Bogdanka od lat uchodzi za najbardziej efektywny zakład wydobywczy w kraju. Dobre wyniki ułatwiają warunki geologiczne, w tym niemal poziome pokłady oraz brak tąpnięć i zagrożenia metanowego. Mimo to pierwsze sześć miesięcy 2026 roku przyniosło drastyczny spadek rentowności. Łączne przychody grupy kapitałowej stopniały z poziomu około 1,52 miliarda złotych do 1,36 miliarda. Nawet po odliczeniu wypłaconego w 2025 roku odszkodowania za zalanie wyrobiska w Stefanowie, które opiewało na 145 milionów złotych, zysk za analogiczny okres poprzedniego roku wynosił 119 milionów złotych.
Kluczową przyczyną gorszego wyniku finansowego były niższe ceny kontraktowe sprzedawanego opału oraz rosnące koszty działalności, w tym wydatki pracownicze. Sytuacja ta nastąpiła mimo wzrostu wolumenu sprzedaży o 13 procent do poziomu 4,1 miliona ton, a łączne tegoroczne wydobycie ma przekroczyć 8 milionów ton.
Władze kopalni reagują na trudną koniunkturę wewnętrzną reorganizacją i poszukiwaniem nowych kontrahentów.
– Pracujemy równolegle nad zwiększeniem przychodów i poprawą efektywności operacyjnej. Po stronie handlowej rozwijamy sprzedaż do odbiorców spoza Grupy Enea. W pierwszym półroczu 2026 roku wyniosła ona 886 tysięcy ton, co oznacza wzrost o 48,9 procent rok do roku. Pozwoliło to skompensować spadek wolumenu dostaw do Grupy Enea i zwiększyć łączną sprzedaż. Po stronie produkcji poprawiamy wykorzystanie wydobywanego urobku. Uzysk węgla handlowego wzrósł z 66 procent do 72,1 procent, a produkcja netto zwiększyła się o 13,1 procent – wyjaśnia Marcin Kujawiak z biura prasowego Lubelskiego Węgla Bogdanka.
Rzecznik dodaje również, że spółka systematycznie ogranicza postoje, racjonalizuje zakupy i dopasowuje technologie do warunków eksploatacji, a sama wydajność pracy w Bogdance sięga około 1600 ton na pracownika rocznie, podczas gdy na Śląsku wynosi średnio 600 ton.
Nierówna walka z dotacjami
Zupełnie inaczej źródła problemu diagnozują organizacje pracownicze. Działacze związkowi winią zasady umowy społecznej dla górnictwa z 2021 roku, podpisanej przez ówczesny rząd Prawa i Sprawiedliwość. Zwracają uwagę, że kopalnie śląskie otrzymują wsparcie publiczne wyrównujące różnicę między kosztami a ceną referencyjną.
Według Mariusza Romańczuka, przewodniczącego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” w LW Bogdanka, brak rządowych dopłat stawia lubelski zakład w pozycji poszkodowanego, gdyż dotowane kopalnie mogą oferować miał energetyczny poniżej kosztów produkcji.
Niepokój budzi także stan finansowych rezerw. Jacek Świrszcz, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w LW Bogdanka, przestrzega, że odkładane na rozwój środki skurczyły się z 600 milionów złotych do zaledwie 80 milionów. Związkowcy zapowiadają interwencję u władz spółki i w ministerstwach, domagając się renegocjacji umów handlowych oraz zabezpieczenia pieniędzy na przygotowanie nowych ścian wydobywczych, bez sięgania po cięcia pensji załogi.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.