Nie minęło 10 sekund, a goście oddali pierwszy strzał. Na szczęście Robertowi Demjanowi nie udało się zaskoczył Sergiusza Prusaka.
W trzeciej minucie szansę mieli łęcznianie. Tomasz Nowak dośrodkowywał z rzutu wolnego, ale Józef Piacek wybił piłkę na rzut rożny.
Od początku spotkania obserwujemy dobre tempo gry Górnika, mocno wspieranego przez kibiców, którzy żywo reagują na każdą - nawet nieudaną - próbę zdobycia gola na wagę utrzymania w ekstraklasie. Mocniej niż zwykle oklaskują też dobre interwencje Prusaka.
Zielono-czarni coraz mocniej nacierają na bramkę gości. W 16 minucie swoją przewagę zaznaczyli zdobytym golem. Po asyście Grzegorza Bonina do siatki głową trafił Przemysław Pitry. Niedługo poźniej mógł powtórzyć swój wyczyn, ale nie sięgnął głową piłki dośrodkowanej przez Nowaka w 23 minucie.
Tymczasem nie śpią też piłkarze Podbeskidzia. Z dystansu uderzał Mateusz Możdżeń, ale nie trafił w światło bramki. Dobrze w okolice bramki dośrodkował Jakub Kowalski, ale żaden z Piłkarzy Podbeskidzia nie zamknął tej akcji, dzięki czemu zielono-czarni unikają niebezpiecznej sytuacji. Niecelnie na bramkę zielono-czarnych uderzał kilkakrotnie Damian Chmiel.
Obrońcy Górnika blokują też wiele akcji gości i szukają szans w kontrach. Okazało się to skuteczne w 37 minucie, kiedy z piłką w swoim stylu szybko przeszarżował Leandro, zagrał do Grzegorza Piesio, który uderzył na bramkę. Piłka odbiła się jeszcze od Pawła Baranowskiego, który próbował wybijać piłkę głową, ale strzelił samobója.
Chwilę przed końcem pierwszej połowy potężną bombę puścił Nowak. Mogło być 3:0, ale nie trafił w światło bramki.
Drugą połowę zielono-czarni zaczęli agresywnie, atakują bramkę Podbeskidzia, nadal szukają swoich szans w kontrach. Bardzo blisko byli zdobycia gola w 62 minucie, kiedy w poprzeczkę uderzył Grzegorz Bonin, który wcześniej kapitalnie minął dwóch rywali w rogu pola karnego. W 65 minucie Bonin kolejny rajd zakończył bramką na 3:0. Ominął bramkarza i trafił do pustej bramki. Dziesięć minut później czwartą bramkę dla zielono-czarnych zdobył Bartosz Śpiączka, który zmienił tor lotu piłki po strzale Nowaka.
W 80 minucie Adam Deja dopadł do piłki na 16. metrze i srzelił jedynego gola dla Podbeskidzia. Jednak kolejna próba ataku gości skończyła się kontrą zielono-czarnych. Piesio zagrał ładnie do Bonina, który wpakował piątą bramkę dla Górnika.
Górnik Łęczna: Prusak – Sasin, Pruchnik, Bożić, Leandro – Szmatiuk, Bednarek – Bonin, Nowak, Piesio – Pitry
Podbeskidzie Bielsko-Biała: Zubas – Wierietiło, Baranowski, Piacek, Mójta – Kato, Sokołowski – Kowalski, Możdżeń, Chmiel – Demjan