Ostatnio "Górnicy" zaliczyli dwa słabsze rezultaty, przegrywając na wyjeździe z GKS-em Tychy i u siebie ze Stalą Stalowa Wola. Niemniej, to przyjezdni wydawali się faworytem sobotniego starcia w Zielonej Górze. Wszak ekipa trenera Jurija Szatałowa ma za sobą solidny początek sezonu, jest w czołówce i już kilka razy udowodniła, że ma sporą jakość. Do tego na drugi koniec Polski jechała podrażniona rozczarowaniami z ostatnich tygodni.
Lechia dotychczas grała w kratkę - w 12 meczach cztery razy wygrywała, tyle samo razy remisowała i także czterokrotnie przegrywała. Nie jest to zespół swojego stadionu, bo Zielonogórzanie do spotkania z Górnikiem u siebie wygrali tylko raz, notując przy tym trzy podziały punktów i trzy przegrane.
Bardzo szybko "Górnicy" napoczęli w sobotę swoich rywali. Już w 4. minucie gola strzelił bowiem Bartłomiej Korbecki, który wykorzystał fatalny błąd defensywy rywali, przejął piłkę, wparował z nią w pole karne i pokonał bramkarza Lechii.
Gospodarze znacznie utrudnili sobie zadanie w 24. minucie, gdy z boiska z czerwoną kartką wyleciał Wiktor Nahrebecki. Niedługo później zielono-czarni podwoili swoje prowadzenie po fenomenalnym trafieniu Grzegora Rogali. Obrońca brawurowo wbiegł z futbolówką przy nodze w szesnastkę, po czym huknął z odległości kilkunastu metrów, zdobywając piękną bramkę.
W 37. minucie było już 3:0. Korbecki wyszedł z szybką kontrą, mijając dwóch rywali jak tyczki, po czym dograł do Jakuba Myszora. Ten opanował piłkę, zszedł z lewej strony do środka i precyzyjne, technicznie uderzył zza pola karnego w samo okienko bramki Lechii. Kapitalna akcja i kapitalna bramka.
Kwadrans po zmianie stron Fryderyk Janaszek wpisał się na listę strzelców uderzeniem głową po dośrodkowaniu od Michała Walskiego. Chwilę wcześniej goście sprytnie rozegrali rzut rożny.
Nie był to koniec bramkowych emocji. W 72. minucie wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Bekzod Ahmedov trafił na 5:0 efektownym wolejem, po dośrodkowaniu od Wiktora Niewiarowskiego.
Pod koniec regulaminowego czasu gry Ahmedov został sfaulowany w polu karnym Lechii. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Hubert Antkowiak i pewnie wykorzystał tę szansę. To jest dla tego napastnika niezwykle ważny gol, bo doświadczony gracz wreszcie się przełamał - to jego pierwsza bramka w tym sezonie.
Skończyło się na wyniku 6:0 na korzyść gości. To siódma wygrana Łęcznian w tym sezonie.
Po 13 spotkaniach Górnik ma na koncie 23 punkty i pozostaje w ścisłej czołówce Bectclic II Ligi.
Następny mecz Górnika już we wtorek, 27 października. Łęcznianie podejmą na swoim terenie GKS Katowice w 1/16 STS Pucharu Polski. Pierwszy gwizdek o godz. 12.30.
Z kolei w Betclic II Lidze "Górnicy" po raz kolejny staną do rywalizacji w sobotę, 31 października, gdy na własnym boisku zagrają ze Zniczem Pruszków. Początek o godz. 12.
Lechia Zielona Góra - Górnik Łęczna 0:6 (0:3)
Bramki: Korbecki 4', Rogala 31', Myszor 38', Janaszek 60', Ahmedov 72', Antkowiak 90' (k).
Lechia: Bursztyn – Kurowski, Ostrowski (46' Olek), Flis, Szmigiel, Szpakowski, Nahrebecki, Lizakowski (64' Lisowski), Bargiel (70' Więcek), Dębski (60' Mycan), Szczotko (64' Aleksandrowicz).
Górnik: Matysek – Rogala (61' Turek), Jaroszyński, Kobryń, Myszor, Deja (60' Tkacz), Walski, Quainoo (75' Stadnicki), Korbecki (69' Ahmedov), Niewiarowski, Janaszek (61' Antkowiak).
Żółte kartki: Aleksandrowicz - Antkowiak.
Czerwona kartka: Nahrebecki 24'.
Sędziował: Paweł Szuta (Piła).
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.