Piłkarze Górnika przystępowali do starcia ze Stalą po niecodziennej serii pięciu remisów z rzędu. Pomimo tego, że w ostatnich tygodniach nie przegrywali, zielono-czarni nie mogli być usatysfakcjonowani swoją pozycją w Betclic 1. Lidze, czyli miejscem w strefie spadkowej z dorobkiem pięciu punktów.
Stal była w nieznacznie lepszej sytuacji z ośmioma oczkami na koncie. Rzeszowianie wygrali w tym sezonie ze Śląskiem Wrocław i Polonią Bytom, ale w ostatnich kolejkach spisali się poniżej oczekiwań. Ekipa trenera Marka Zuba musiała bowiem uznać wyższość Ruchu Chorzów i Miedzi Legnica.
Pojedynek ze Stalą Rzeszów nie był dla "Górników" zwykłym meczem, bowiem starcia z ekipą z Podkarpacia to szczególne wydarzenia dla kibiców obu zespołów, którzy, eufemistycznie mówiąc, nie pałają do siebie sympatią. Fani zielono-czarnych wyjątkowo mobilizowali się na sobotnie spotkanie, a ich celem było zgromadzenie tysiąca kibiców na trybunie B, gdzie zasiadają najbardziej zagorzali sympatycy Górnika. I to się udało - trybuna została wypełniona niemal w całości. Szczelnie wypełniony przez przyjezdnych z Rzeszowa został także sektor kibiców gości.
Początek spotkania był nudny. Na pierwszą groźniejszą akcję ofensywną trzeba było poczekać do 27. minuty, gdy celnie z pola karnego uderzał Szymon Łyczko. Na posterunku był wtedy Branislav Pindroch. Za chwilę goście dopięli jednak swego. Jonathan Junior podał przed pole karne do Szymona Kądziołki, a ten strzelił precyzyjnie tuż zza szesnastki. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki "Górników".
Goście podwyższyli w 39. minucie. W polu karnym piłka trafiła do Jonathana Juniora, a 26-letniemu Brazylijczykowi nie pozostało nic innego, jak dostawić nogę i z bliskiej odległości trafić do bramki łęcznian.
Na domiar złego dla Górnika, jeszcze przed przerwą boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Branislav Spáčil, osłabiając siłę ofensywy gospodarzy.
Na początku drugiej połowy powinno być 3:0. Jonathan Junior znalazł się w sytuacji sam na sam z Pindrochem, huknął jak z armaty, ale trafił w słupek, a piłka wyszła w aut.
W kolejnych minutach inicjatywę przejęli łęcznianie. Dużo zamieszania na lewym skrzydle robił Solo Traore. Hiszpan trafił nawet w słupek, ale nie był tak precyzyjny, jak Kądziołka i piłka ostatecznie wpadła do rąk bramkarza Stali.
"Górnicy" atakowali, jednak nie potrafili oddać ani jednego skutecznego strzału. Zazwyczaj ich uderzenia były blokowane przez defensorów Stali. Końcówkę gospodarze grali w przewadze, bo drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Krystian Wachowiak. Nie pomogło to jednak łęcznianom.
Co więcej, goście podwyższyli w końcówce na 3:0 - do siatki Pindrocha trafił Sebastian Thill, wykańczając koronkową akcję rzeszowian. To nie był koniec, bo Górnika dobił Kacper Masiak, w doliczonym czasie gry ustalając wynik na 4:0.
Teraz przerwa na mecze reprezentacji. Do ligowej rywalizacji "Górnicy" wrócą 14 września (niedziela), wyjazdowym meczem z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Spotkanie zostanie rozegrane w Pruszkowie, start o godz. 17.30.
Górnik Łęczna - Stal Rzeszów 0:4 (0:2)
Bramki: Kądziołka 30', Jonathan Junior 39', Thill 89', Masiak 90'+3.
Górnik: Pindroch - Ogaga, Osipiuk, Abbott, Bednarczyk, Kryeziu (62' Santos), Deja, Spáčil (41' Traore), Tkacz (62' Doba), Orlik (86' Bojańczyk), Śpiączka.
Stal: Kozioł - Krasouski, Synoś, Łysiak (36' Sławiński), Jonathan Junior (83' Wolski), Wachowiak, Kądziołka, Połap (64' Warczak), Thill, Łyczko (64' Masiak), Kukułka.
Żółte kartki: Osipiuk, Orlik, Santos - Wachowiak x2, Sławiński.
Czerwona karka: Wachowiak 80' (za dwie żółte).
Sędziował: Szymon Łężny (Kluczbork).
Widzów: 2872.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.