- Na plac zabaw w Kijanach nie dało się wejść, bo chaszcze były do kolan. Prawdopodobnie po tym, jak nagłośniliśmy problem w mediach społecznościowych, przyjechał pracownik gminy i skosił największą trawę. Potem jeszcze został dosypany piach do piaskownicy i... to tak naprawdę tyle działań w tej sprawie ze strony gminy, która jest właścicielem tego obiektu - mówi Rafał Maksymowicz, społecznik, ojciec dwojga dzieci, zaangażowany w renowację placu zabaw w Kijanach.
- Zainicjowałem akcję sprzątania placu zabaw przez chętnych mieszkańców. Przyszło 15 osób i z poświęceniem, uzbrojeni tylko w przyniesione z domu własne rękawiczki, podjęli się odchwaszczenia piaszczystej nawierzchni. To okazało się jednak walką z wiatrakami, ponieważ odrastające chwasty zniweczyły szybko efekt naszej pracy. Niestety dopóki nie utwardzi się podłoża, to będzie zarastało - dodaje.
Dzięki jego zaangażowaniu sprawa nabrała medialnego rozgłosu, a problem zaniedbanego placu zabaw w Kijanach pojawił się pod koniec sierpnia w ogólnopolskiej telewizji, w programie informacyjnym "Fakty" stacji TVN.
O placu zabaw w Kijanach usłyszała cała Polska
"Modernizacja placu zabaw w Kijanach" to pierwszy kontrakt obywatelski Ruchu Stowarzyszenie Polska 2050 w Polsce Szymona Hołowni. Idea kontraktów obywatelskich, czyli spraw społecznych, które liderzy zobowiązują się wziąć w swoje ręce pojawiła się pod koniec lipca. Miesiąc później doszło do podpisania pierwszego kontraktu na plac zabaw w Kijanach podczas briefingu i inauguracji ruchu Polska 2050.
Rafał Maksymowicz - został wybrany do lubelskiego, 4-osobowego, zarządu Stowarzyszenia Polska 2050, ruchu Szymona Hołowni. Jednocześnie jest on liderem na powiat łęczyński.- Jak tylko dowiedziałem się, że Szymon Hołownia będzie zawierał kontrakty obywatelskie z liderami zaangażowanymi społecznie to nie trzeba było wiele myśleć. Od razu zaprezentowałem artykuł we "Wspólnocie", dotyczący zbierania podpisów pod petycją w sprawie komunikacji i zaprezentowałem problem, który dotyczył naszego placu zabaw. Pomysł się spodobał. Problem być może wydaje się trywialny dla mieszkańca Warszawy, ale jest bardzo poważny dla nas - przyznaje Maksymowicz.
Plac zabaw w dalszym ciągu pozostawia jeszcze wiele do życzenia. O estetykę miejsca chcą zadbać sami mieszkańcy. Swą pomoc zaoferowali w piśmie do Urzędu Gminy w Spiczynie.
- W związku z potrzebą wykonania czynności prac konserwatorskich ze swej strony oferujemy nasze zaangażowanie w postaci pomalowania impregnatem konstrukcji drewnianych, oraz dbałość o plac, będący mieniem gminy - deklarują mieszkańcy.
- Po tym jak została połamana drewniana zabawka i wspólnie z koleżanką wybieraliśmy drzazgi z piasku, żeby dzieci nie skaleczyły się w trakcie zabawy powiedziałem dość. Wystosowałem pismo do gminy z prośbą o natychmiastową interwencję. Do pisma załączyłem zdjęcia dokumentujące rozmiar zniszczeń. Do tej pory, a minął już ponad miesiąc, nie ma ze strony właściciela ogólnodostępnego placu zabaw dla dzieci żadnej reakcji - przyznaje społecznik.