Reklama

Reklama

Pęd do broni. Strzelać każdy może

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Z Lublina Po inwazji Rosji na Ukrainę liczba wydanych pozwoleń na broń wzrosła niemal dwukrotnie, podobnie jak liczba kupionych pistoletów, strzelb i karabinków. Lawinowo zwiększyło się też zainteresowanie nauką strzelania oraz kursami strzeleckimi.

Reklama

W pierwszych dniach konfliktu na Ukrainie broń sprzedawała się jak ciepłe bułeczki.

– Nie nadążaliśmy z dostawami do sklepu. Ludzie na raz kupowali po kilka sztuk broni, długiej lub krótkiej – mówi Jan Staniszewski, właściciel lubelskiego sklepu z bronią Guns4You.

Broń znikała z gablot w ekspresowym tempie.

Pierwsze strzały wcale niedrogie

Nie brakuje też ludzi chętnych do nauki podstaw strzelectwa. W Lubelskim Centrum Strzeleckim ruch wzrósł o kilkadziesiąt procent. Ludzie nie kryją, że chcą się uczyć strzelać ze względu na konflikt za wschodnią granicą.

– Nie wiadomo, czy "ruski" przyjdzie? Na wszelki wypadek trzeba mieć podstawowe pojęcie, jak posługiwać się bronią – taką argumentację często słyszy Łukasz Cieślik, właściciel strzelnicy LCS przy ulicy Metalurgicznej w Lublinie.

Zaraz po wybuchu wojny na Ukrainie zainteresowanie nauką strzelania wzrosło o prawie 100 proc. Przed wojną strzelnicę odwiedzało do 200 osób miesięcznie, po wybuchu konfliktu ta liczba dochodzi do 400.

Wiele z tych osób chciało się nauczyć podstaw strzelania i zasad obsługi broni, bez konieczności zdobywania wymaganych prawem zezwoleń.

– Robili to dla siebie, na wszelki wypadek. Często słyszałem od klientów, że jak dojdzie do najgorszego, to chcą umieć używać broni – mówi Łukasz Cieślik. – Pierwszy kontakt ze strzelnicą często zamienia się w pasję. Ludzie lubią strzelać, fascynuje ich broń palna i wracają do nas. To wciągające hobby – dodaje właściciel LCS.

Pierwsze kroki w strzelectwie zawsze stawia się pod okiem doświadczonego instruktora.

– Gdy pierwszy raz trzymałem broń, odczuwałem niesamowite emocje. Serce wali, a trzeba się skoncentrować na przyrządach celowniczych i tarczy. Nerwy są napięte i czeka się na strzał. Ten pierwszy raz wyzwala niebywałe emocje – opowiada pan Paweł o swoim "pierwszym razie" z pistoletem.

– Wystarczy kilka godzinnych sesji, aby sprawnie nauczyć się strzelać – zapewnia Łukasz Cieślik.

Pierwsza startowa godzinka na strzelnicy dla osób bez doświadczenia, bez pozwolenia na broń, to 150 złotych.

– W tej cenie każdy przejdzie fachowe szkolenie z dziedziny bezpieczeństwa i odda 35 strzałów z różnej broni – karabinka i pistoletu. W droższych pakietach można spróbować strzelania np. z "kałacha", a nawet shotguna. Instruktor opowie o podstawach strzelania, prawidłowej postawie, trzymaniu broni, regulacji oddechu i celowaniu. Jest także cały czas obok, aby pomóc i skorygować błędy. Chodzi o to, aby poczuć smak strzelectwa – dodaje pan Łukasz.

Pospolite ruszenie po pozwolenie

Jan Staniszewski jest nie tylko właścicielem sklepu Guns4You, ale piastuje także funkcję prezesa Klubu Strzelectwa Sportowego VIS w Zamościu.

- Zaobserwowaliśmy spory wzrost liczby ludzi zapisujących się do klubu, którzy chcą się uczyć strzelać i robić własne uprawnienia do posiadania broni. Na organizowanych egzaminach na Patent Strzelecki są komplety osób, 70 osób na jednym. Staramy się je organizować jak najczęściej, np w tym miesiącu w naszym województwie odbywają się co tydzień, wcześniej było organizowane 3-4 razy w roku – mówi Staniszewski.

 W Polsce wciąż istnieje przeświadczenie, że broń jest dla wybranych, że broń to zło, a zdobycie pozwolenia to droga przez mękę.

– Nieprawda. Pistolet sam nie strzela, ktoś musi pociągnąć za spust, a posiadanie broni to duża odpowiedzialność. Strzelectwo sportowe to piękny i niejednokrotnie widowiskowy sport. Nasze prawo jasno reguluje cele posiadania broni i nie mu tu mowy o "dzikim wschodzie", czy szeryfach z Teksasu – zapewnia Łukasz Cieślik.

Od 2014 roku zezwolenie na posiadanie broni to zwykła decyzja administracyjna. To jednak nie oznacza, że wystarczy pójść na policję, wypełnić formularz, opłacić znaczki skarbowe i po wszystkim.

Obowiązuje urzędowa  procedura

– Trzeba mieć ukończone 21 lat, zapisać się np. do klubu strzeleckiego, przejść badania lekarskie, odbyć kurs i zdać egzamin na patent strzelecki. Zajmuje to od 3 do 6 miesięcy i kosztuje ok. 3,5 tys. złotych. Tyle trzeba zapłacić za wpisowe, kursy i badania lekarskie, wnioski o wydanie pozwolenia oraz zakup szafy do przechowywania broni w klasie bezpieczeństwa S1. Później pozostaje tylko iść na zakupy – dodaje Łukasz Cieślik. (Szczegółowe wymagania znajdziesz pod tym linkiem: https://www.lcs.lublin.pl/event/pozwolenie.html).

Warto dodać, że jedno zezwolenie uprawnia do posiadania małego arsenału, czyli 30 sztuk broni.

Wciąż jest ssanie na broń

– Zainteresowanie zakupem broni wciąż jest spore. Ludzie kupują pistolety, strzelby i karabiny. Ze względu na konflikt za Bugiem są pewne trudności z dostępnością niektórych modeli – mówi Jan Staniszewski.

Duży popyt na broń podniosły ceny w pierwszych miesiącach konfliktu od 30 do 50 proc., a amunicji nawet do 100 proc. w przypadku popularnych kalibrów (9x19, 223REM; 7,62x39).

– O ile w ogóle były dostępne – zastrzega Staniszewski.

Dziś sytuacja wygląda już trochę lepiej, puste półki w sklepie się zapełniają, a ceny powoli stabilizują się i wracają do normy.

– Popularna amunicja pistoletowa kal. 9x19 w zeszłym roku kosztowała w granicach 0,80-1,10 zł za szt., na początku konfliktu w Ukrainie sięgała 2 zł, a dzisiaj jest to w granicach 1,40-1,70 zł – dodaje Jerzy Staniszewski.

Liczby wystrzeliły

Policyjne statystyki dotyczące pozwoleń na broń nie kłamią. Z danych udostępnionych przez Komendę Wojewódzką Policji w Lublinie wynika, że w tym roku liczba ta wzrosła dwukrotnie.

Dwa najbardziej popularne rodzaje zezwoleń, czyli sportowe i kolekcjonerskie, po prostu eksplodowały. W pierwszej połowie 2021 wydano 122 zezwolenia sportowe na łączną liczbę 716 sztuk borni. Ta sam kategoria w pierwszej połowie tego roku to już 240 zezwoleń na 1616 sztuk broni.

W ciągu pierwszych 6 miesięcy 2021 roku wydano 383 zezwoleń kolekcjonerskich na 9803 sztuk broni. W tym roku jest to już 697 zezwoleń na 16 518 sztuk broni. W naszym regionie wydano ogółem 18 427 pozwoleń na posiadanie broni.

Artykuł pochodzi z portalu lublin24.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy