reklama

Zwabił, ogłuszył, a potem związał i zakneblował. Surowy wyrok po 31 latach

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Zwabił, ogłuszył, a potem związał i zakneblował. Surowy wyrok po 31 latach - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Smagała/Archiwum | Opis: - Jest mi niewymownie wstyd. Wyrzuty sumienia towarzyszą mi, od kiedy dowiedziałem się o śmierci pokrzywdzonego. Wciąż zastanawiam się, jak 32-letni, zdawałoby się normalny mężczyzna, mógł dopuścić się takiego czynu - mówił Bogdan S. już w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaHistoria Bogdana S. to gotowy scenariusz filmowy. W połowie lat 90-tych młody wówczas mężczyzna wpadł na plan zuchwałego rabunku. Skończyło się tragedią. Swoją tajemnicę skrywał przez prawie 30-lat. Aż za sprawę wzięli się policjanci z Archiwum X. Wymiar sprawiedliwości osądził go po ponad trzech dekadach od zbrodni. Sąd drugiej instancji znacznie zaostrzył mu karę.
reklama

Wyrok za zbrodnię sprzed dekad. To prawomocna decyzja

Prawomocne rozstrzygnięcie, od którego możliwa jest jedynie kasacja do Sądu Najwyższego, ogłosił w środę, 27 maja, Sąd Apelacyjny w Lublinie.

Wyrok, względem decyzji sądu pierwszej instancji, został znacznie zaostrzony. 63-letni obecnie Bogdan S. został uznany za winnego zabójstwa z zamiarem ewentualnym (przewidywał taką możliwość poprzez swoje działanie i na ten skutek się godził) i skazany za to prawomocnie nie na 15 lat pozbawienia wolności, jak we wrześniu orzekł Sąd Okręgowy w Lublinie, a na 25 lat pozbawienia wolności. Do tego ukarano go 8-letnim pozbawieniem praw publicznych oraz grzywną w wysokości 16 tys. zł. Mężczyzna był sądzony zgodnie z przepisami, które obowiązywały w Polsce w 1995 roku.

reklama

To sprawiedliwa kara, adekwatna. Oskarżony zaplanował, przygotował, z premedytacją wykonał swój zamiar obrabowania człowieka. Zakładał dokonanie rozboju przy użyciu niebezpiecznego narzędzia. Sytuacja tak się rozwinęła, że doszło do zabójstwa. To obciąża oskarżonego

- uzasadnił sędzia Leszek Pietraszko, podkreślając, że kara 15 lat pozbawienia wolności, orzeczona wcześniej, była w tym przypadku rażąco łagodna.

Prokurator chciał surowszej kary. Oskarżony: Wiedzę czerpałem z filmów 

Apelacje składały obie strony. Prokurator domagał się dla Bogdana S. surowszej kary - 25 lat pozbawienia wolności. Z kolei obrona oskarżonego dowodziła, on sam także, że sprawca nie działał z zamiarem pozbawienia życia pokrzywdzonego, więc powinien odpowiadać wyłącznie za spowodowanie uszkodzenia ciała ofiary oraz rozbój, a więc ponieść też znacznie łagodniejszą karę.

reklama

Przed sądem pierwszej instancji Bogdan S. w sali sądowej przepraszał córkę ofiary, okazywał skruchę. Jednocześnie wygłaszał kilka razy obszerne stanowiska, w których m.in. zarzucał niekompetencję prokuratorowi.

Jest mi niewymownie wstyd. Wyrzuty sumienia towarzyszą mi, od kiedy dowiedziałem się o śmierci pokrzywdzonego. Wciąż zastanawiam się, jak 32-letni, zdawałoby się normalny mężczyzna, mógł dopuścić się takiego czynu

- mówił Bogdan S. już w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie.

Wiedzę czerpałem z filmów

- bronił się i dowodził, że śmierć pokrzywdzonego to efekt jego infantylnego wyobrażenia o ogłuszeniu ofiary. 

reklama

Plan zuchwałego rabunku. Doklejone wąsy, fałszywe ogłoszenie, fatalne w skutkach ogłuszenie

Był rok 1995. Bogdan S. wynajął mieszkanie przy ul. Kossaka w dzielnicy Kośminek w Lublinie. Posługiwał się fałszywym dowodem osobistym - w dokumencie umieścił swoje zdjęcie, na którym miał doklejone wąsy. W lubelskich gazetach zamieścił ogłoszenie o organizacji wyjazdów po samochody do Szwajcarii. Wpadł na zuchwały plan: zwabi na miejsce spotkania osobę z dużą ilością gotówki, obezwładni ją, po czym ucieknie z łupem do rodzinnego Białegostoku, a pieniądze wyda na swoje najpilniejsze potrzeby.

32-letni wówczas Bogdan S. trzykrotnie uderzył z zaskoczenia w głowę Wojciecha T., który stracił przytomność, po czym pokrzywdzonego zakneblował i związał. A następnie zostawił w zamkniętym budynku i uciekł taksówką ze zrabowanymi pieniędzmi (wówczas równowartość niespełna 20 tys. zł).

reklama

Z budki telefonicznej zadzwonił pod numer 997. Poinformował anonimowo o napadzie przy ul. Kossaka, dodając:

"jedźcie ratować chłopa, może jeszcze żyje".

Policjanci uzyskali jednak niewłaściwy adres, więc służby ratunkowe nie odnalazły pokrzywdzonego.

Policja zgubiła trop Bogdana S. Wpadł dzięki rozwojowi technik kryminalistycznych, namierzono go w Wielkiej Brytanii, a zatrzymano w 2024 roku na lotnisku Okęcie w Warszawie. To efekt pracy policjantów z tzw. Archiwum X. 

Od środowego wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie możliwa jest wyłącznie kasacja do Sądu Najwyższego. 

reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu lublin24.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo