Na łamach branżowego dwutygodnika wybrzmiały mocne słowa dotyczące aktualnej sytuacji w spółce Lubelski Węgiel Bogdanka. Jacek Świerszcz w rozmowie zatytułowanej "Czas zawalczyć o swoje" nie szczędził krytyki pod adresem zarządu. Głównym punktem zapalnym jest nierozliczony fundusz płac za 2025 rok. Według szacunków organizacji związkowej średnio każdy pracownik ma do odzyskania około 6 tysięcy złotych, których wypłata została wstrzymana z powodu niewykonania planu produkcyjnego.
Związkowcy stoją na stanowisku, że załoga rzetelnie wywiązała się ze swoich obowiązków, a ewentualne niepowodzenia w realizacji założeń to efekt błędnych decyzji zarządczych, a nie winy pracowników. Jak podkreśla na łamach gazety przewodniczący Jacek Świerszcz:
- Ludzie wykonali swoją pracę. Jeśli zawiodła organizacja, decyzje, zarządzanie – to odpowiedzialność leży wyłącznie po stronie zarządu. My mówimy jasno: oddajcie nam nasze pieniądze.
Atmosfera w zakładzie staje się coraz bardziej napięta, zwłaszcza że rozmowy dotyczące wynagrodzeń na bieżący rok 2026 jeszcze się nie rozpoczęły. Związek Zawodowy Górników oficjalnie zapowiada wejście w spór zbiorowy, co jest procedurą przewidzianą prawem w sytuacjach, gdy negocjacje nie przynoszą porozumienia. Planowane działania mają obejmować akcje protestacyjne, w tym strajki ostrzegawcze i weekendowe, a w ostateczności regularny strajk.
Przewodniczący ZZG w Polsce Lubelski Węgiel Bogdanka wzywa całą załogę do jedności, podkreślając, że bierność w obecnej sytuacji może doprowadzić do dalszego pogarszania się warunków bytowych pracowników i ich rodzin. Zdaniem związkowców, brak zdecydowanej reakcji teraz może skutkować jeszcze trudniejszą sytuacją przy kolejnych negocjacjach płacowych.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.