Do tego nietypowego zdarzenia doszło 10 czerwca w godzinach popołudniowych. Na ratunek uwięzionemu stworzeniu natychmiast ruszyli łęczyńscy strażacy, a także lekarz weterynarii oraz patrol policji. Dzikie zwierzę, po uprzednim zbadaniu, mogło bezpiecznie powrócić do swojego naturalnego środowiska.
Zgłoszenie o niefortunnym wypadku z udziałem dzikiej zwierzyny wpłynęło do Straży Pożarnej w Łęcznej dokładnie o godzinie 17.55. Z przekazanych przez zaniepokojonych mieszkańców informacji wynikało, że przy ulicy Polnej 24 dorosły osobnik sarny utknął w konstrukcji płotu otaczającego działkę i od dłuższego czasu bezskutecznie próbuje oswobodzić się o własnych siłach.Do działań ratowniczych natychmiast wysłano jeden profesjonalny zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Łęcznej. Po przybyciu pod wskazany adres strażacy niezwłocznie przeprowadzili szczegółowe rozpoznanie terenu. Potwierdzili oni, że sarna niefortunnie zaklinowała się całym ciałem pomiędzy grubymi, pionowymi słupkami ogrodzenia.
Zwierzę było skrajnie wycieńczone, zestresowane obecnością ludzi oraz hałasem miejskim, a każda kolejna próba szarpnięcia mogła doprowadzić do poważnych złamań lub wewnętrznych urazów.Ratownicy w pierwszej kolejności zabezpieczyli całe miejsce zdarzenia przed dostępem osób postronnych, aby dodatkowo nie potęgować paniki uwięzionego czworonoga. Następnie, wykorzystując specjalistyczny sprzęt podręczny, przystąpili do delikatnego rozginania elementów płotu. Po kilku minutach precyzyjnych działań udało się bezpiecznie i bezinwazyjnie uwolnić uwięzione stworzenie.W wyniku niefortunnego zakleszczenia sarna doznała widocznych, powierzchownych obrażeń ciała i otarć naskórka.
W związku z tym, na miejsce interwencji wezwano dyżurnego lekarza weterynarii oraz patrol policji, który dbał o bezpieczeństwo w ruchu drogowym na czas prowadzenia akcji. Specjalista od medycyny weterynaryjnej dokładnie zbadał uwolnioną pacjentkę, opatrzył najgroźniejsze rany i ocenił, że jej stan pozwala na natychmiastowy powrót na łono natury. Zwierzę zostało zabezpieczone i przetransportowane do pobliskiego kompleksu leśnego, gdzie po otwarciu klatki błyskawicznie i o własnych siłach czmychnęło w głąb kniei. Cała akcja ratownicza w rejonie ulicy Polnej trwała niecałe 45 minut.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.