ZBIÓRKA NA LECZENIE FILIPKA - LINK
Potrzeba około miliona złotych, z pomocą śpieszy niezawodna Armia Filipka, czyli 39 tysięcy ludzi dobrej woli z całego świata, którzy od kilku miesięcy kibicują rodzinie i kwestują w internecie podczas drugiej już zbiórki na leczenie małego mieszkańca powiatu łęczyńskiego.
- A teraz do boju Armio Filipka, z takim samym zapałem jak maszeruje Wasz kierownik - dziękują na portalu społecznościowym Karolina i Damian Bulanda, rodzice ciężko chorego 2,5 latka. - Bardzo wierzymy, że uda się i tym razem zebrać te pieniążki dla Filipka - nie tracą nadziei.
Pojawiły się komplikacje i życie dziecka zawisło na włosku...
Chłopiec przeszedł w Stanach kolejną operację wycięcia części nowotworu i rozpoczął chemioterapię. Lekarze planowali jeszcze jeden zabieg, jednak pojawiły się komplikacje w postaci uszkodzeń wątroby i życie dziecka zawisło na włosku...
Mija kolejny tydzień od czasu, gdy chłopiec opuścił mury kliniki w USA po powikłaniach, jakie nastąpiły w leczeniu.
- Od tygodnia Filipek przyjmuje chemię doustną w postaci syropu. Powolutku zaczynają się delikatne spadki w wynikach. Co tydzień mamy kontrolne badania w razie potrzeby podania krwi, czy płytek. Mamy nadzieję, że ta chemia działa na guza i, że w główce nie dzieje się nic złego - zamartwiają się rodzice.
Leczenie w Stanach wiąże się z ogromnymi wydatkami
- Nasza zbiórka na leczenie wynosiła 6 milionów złotych. Z tego pieniążki wykorzystaliśmy na operacje, dwie mega chemie, pobór komórek i najbardziej kosztowny pobyt na OIOM-ie, gdzie ratowali życie Filipka. Koszt jednego dnia na intensywnej terapii wynosi 28 tysięcy dolarów. Filipek dostawał bardzo drogi lek na wątrobę, cztery razy dziennie, przez 3 tygodnie. Oprócz tego kilkadziesiąt innych leków. Był dializowany 24 godziny na dobę przez 3 tygodnie. Opiekowały się nim dwie pielęgniarki także 24 godziny na dobę. Cały czas wykonywano skany, usg, miał zabieg zakładania drenu, był podłączony pod respirator. Jeszcze wiele innych rzeczy wpłynęło na tą ogromną sumę za jeden dzień. Ale bez tego Filipka nie byłoby już z nami. Taka jest prawda - informowali jakiś czas temu w internecie zrozpaczeni rodzice.
Rodzice: Bombardujmy internet! Synek jest "naszym wszystkim"!
Nieprzewidziany pobyt na oddziale intensywnej terapii spowodował wyczerpanie środków przeznaczonych na leczenie. Jednak walka rodziców o dziecko nie dobiega końca. Nadzieją teraz na zahamowanie wzrostu guza jest chemia doustna i protonoterapia - nowoczesna metoda walki z rakiem w sytuacji, gdy nie pomagają operacje.
- Dalsze leczenie w USA to nasza ostatnia deska ratunku, ostatnia nadzieja na życie dla Filipka. Może nawet zadziałać cuda, sprawić, że choroba ustąpi. Na to najbardziej liczymy - przyznają rodzice. - Kochani bombardujmy internet, pukajmy gdzie tylko się da, prośmy o każdą, nawet najmniejszą pomoc dla Filipka. - Ale też trwajmy w modlitwie, bo bardzo dużo zawdzięczamy Bogu - rodzice proszą o modlitwę.
- Dziękujemy Bogu za Filipa. Za to, że mamy tak wielkiego bohatera przy boku. Musimy iść równym krokiem, jest naszym wszystkim. Całym światem, jest najsilniejszy. I mimo że ma tak mało latek, bardzo dużo już przeszedł...
Na 10-miesięczne leczenie w klinice Nationwide Childrens Hospital w Columbus w kwietniu internauci wpłacili astronomiczną kwotę reklama
|
Zbiórka na cel: "Protonoterapia w klinice Cincinnati Children`s Proton Therapy Center w USA" https://www.siepomaga.pl
|