30-letni Michał Sz. z Łęcznej usłyszał dzisiaj zarzut usiłowania zabójstwa swojego trzyletniego syna Kacpra. Przyznał się do tego, że dźgnął chłopca nożem, ale zaznaczył, że nie chciał go zabić.
Na jego czyn miała wpłynąć sytuacja rodzinna – wyjaśniał Michał Sz. Ze swoją żoną mieszkał w Warszawie, gdzie pracował jako sprzedawca w sklepie. Po rozstaniu przyjechał do rodziny w Łęcznej.
Razem z synem wyjechał stąd do Parczewa. Michał Sz. tłumaczył, że miał tam odwiedzić krewnych. W rejonie Uhnina mężczyzna zjechał na polną drogę, a jego samochód zakopał się błocie. Wtedy Michał Sz. poszedł z synem do lasu i ugodził syna nożem.
Kiedy ochłonął, wybiegł na drogę i poprosił o pomoc kierowcę przypadkowego samochodu. Za chwilę zatrzymał też przejeżdżającą karetkę pogotowia. Mimo że jej pracownicy jechali do innego wezwania, zajęli się chłopcem, który w ciężkim stanie trafił do szpitala.
Michałowi Sz. grozi od 8 do 25 lat więzienia.