Reklama

Mieszkanka Łęcznej wyszła cało z wypadku w Himalajach. „To najgorszy dzień w moim życiu"

Opublikowano:
Autor:

Mieszkanka Łęcznej wyszła cało z wypadku w Himalajach. „To najgorszy dzień w moim życiu" - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości „Nic nie wiem o lawinie. Zaskoczyła nas zamieć na przełęczy, wiatr wiał z prędkością 100 km na godzinę, spadło ponad metr śniegu. Nie wszyscy z mojej grupy przeżyli" - pisze w esemesie 39-letnia mieszkanka Łęcznej, która wyszła cało z feralnej wyprawy. Z jej relacji wynika, że w wypadku zginęło trzech Polaków, co już oficjalnie potwierdza polskie MSZ.   

- Mój kolega nie żyje, szłam z nim w jednej grupie. Brałam udział w identyfikacji jego zwłok... Z innej grupy zginęło dwóch Polaków - ciało jednej osoby zostało już zidentyfikowane, ratownicy szukają jeszcze drugiej osoby z drugiej polskiej grupy. Było z nią bardzo źle na trasie, więc nie miała szans na przeżycie - dodała. MSZ potwierdza już oficjalnie, że w wypadku zginęło trzech Polaków. 

Do wypadku doszło w okolicy Annapurny. Trekkingi u podnóża tego ośmiotysięcznika są popularnym celem wycieczek, a pogoda o tej porze roku zwykle bywała stabilna. Dla łęcznianki jak miał to być kolejny dzień wspinaczki po największych górach świata, a stał się najgorszym dniem w jej życiu.  

Zamieć na przełęczy

Nepalskie media podają, że do tej pory znaleziono ciała 39 turystów. - Zginęli ludzie, którzy od lat chodzili po górach, także po Himalajach. Nie wiadomo co dzieje się z wieloma uczestnikami wyprawy, wycieńczeni i wychłodzeni czekają na ratunek - pisze uczestniczka wyprawy, która po raz pierwszy odwiedziła Himalaje, ale brała już udział w wyprawach wysokogórskich, m. in. w Andach i górach Kaukazu. 

W sumie w nepalskiej wyprawie wzięło udział 168 osób. Grupa szła w kierunku przełęczy Thorang La, najwyższego punktu na trasie ( 5416 m n.p.m.), kiedy znalazła się w zamieci śnieżnej. W ich stronę miała zejść lawina sięgająca ponad 90 cm spowodowana cyklonem „Hudhud”, który od kilku dni pustoszy sąsiednie Indie. Łęcznianka mówi jednak, że nie widziała żadnej lawiny.

Jest bezpieczna i przebywa teraz w Mutinkath, ale nie może wyjść z traumy po wczorajszej nocy. - Widziałam trzy umierające osoby i cztery ciała. Wiem, że szukali co najmniej 62 osób, ale nie wiem czy poza mną był ktoś jeszcze z Lubelszczyzny - opowiada ocalała kobieta.

Nikt nie przewidział takiej pogody 

Jak mówią uczestnicy trekkingu, kiedy jeszcze wychodzili w trasę było słonecznie. Nagle przyszła zmiana pogody: zaczęło bardzo wiać, zrobiło się zimno, a widoczność ograniczyła się do 2 metrów. Miejscowi nie pamiętają aż takiego załamania pogody w tym rejonie. 

Śmierć poniosło 39 osoby, w tym trzech Polaków. Z 40 osobami do tej pory nie udało się nawiązać kontaktu, a akcję ratunkową i próby skontakowania się z zaginionymi utrudnia słaba sieć telefonii komórkowej w rejonie wypadku. Ratownicy poszukują zaginionych przedzierając się przez śnieg, który sięga aż do tułowia. 

Wiadomo, że jedna z grup (sześć uczestników i pilot wycieczki) wyruszyła w ramach imprezy zorganizowanej przez biuro podrózy Gaudeamus z Krakowa. Mieszkanka Łęcznej nie brała w niej udziału. 

fot. PAP/EPA 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE