Tegoroczny zlot, połączony z "Biegiem Tropem Morsa", zgromadził rekordową liczbę uczestników z całego województwa lubelskiego. Wydarzenie od lat organizowane przez stowarzyszenie Łęczyńskie Morsy z Corsy na stałe wpisało się w kalendarz najważniejszych zimowych imprez w regionie.
Najważniejszym punktem po zakończeniu sportowych zmagań było podsumowanie zbiórki charytatywnej. Przedstawiciele stowarzyszenia Łęczyńskie Morsy z Corsy odwiedzili Zuzannę Kowalską w jej rodzinnym domu, aby przekazać radosne nowiny o zebranych środkach, a zebrano aż 20 tysięcy złotych.
Zuzanna to niezwykle dzielna młoda kobieta, która na co dzień musi mierzyć się z przenikliwym bólem. Obecnie czeka na operację kręgosłupa, która jest szansą na to, by mogła stanąć na nogi i zacząć funkcjonować jak jej rówieśnicy. Po zabiegu czeka ją jeszcze długa i niezwykle wymagająca rehabilitacja, jednak dzięki wsparciu morsów i ludzi dobrej woli, koszty tego procesu nie będą już tak wielką barierą dla jej rodziny.
Podczas wizyty u Zuzany Kowalskiej przedstawicieli stowarzyszenia Morsy z Corsy w osobach Łukasza Grzesiaka i Lilianny Demczuk, nie zabrakło wzruszeń, ale i odważnych deklaracji. Bohaterka zbiórki obiecała, że na początku 2027 roku, podczas jubileuszowej imprezy z okazji dziesięciolecia istnienia Łęczyńskich Morsów z Corsy, przyjedzie nad jezioro i o własnych siłach poprowadzi rozgrzewkę dla wszystkich uczestników.
- Są takie chwile, w których brakuje słów, by okazać wdzięczność. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że spotka mnie w ostatnim, tak trudnym dla mnie czasie, taki ogrom dobroci. Dzięki Wam powrót do sprawności będzie o wiele łatwiejszy. Dziękuję to za mało - jesteście wielcy! - mówiła Zuzanna Kowalska.
Warto przypomnieć, że atmosfera nad Piasecznem była wyjątkowo gorąca mimo zimowej aury. Wsparcia inicjatywie udzielili czołowi samorządowcy z regionu. Łukasz Reszka, starosta łęczyński, Andrzej Chabros, wójt gminy Ludwin oraz Bartłomiej Zwolakiewicz, zastępca burmistrza Łęcznej, czynnie włączyli się w licytacje charytatywne. Szczególne emocje wzbudziła walka o ręcznie robione na drutach maskotki zwierząt, które ostatecznie zostały wylicytowane za łączną kwotę blisko tysiąca złotych.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.