reklama

Rozmowa z Łukaszem Reszką, starostą łęczyńskim. O współpracy, morsowaniu i popisowym daniu (cz. 4)

Opublikowano:
Autor:

Rozmowa z Łukaszem Reszką, starostą łęczyńskim. O współpracy, morsowaniu i popisowym daniu (cz. 4) - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje łęczyńskieZ Łukaszem Reszką, starostą łęczyńskim o finansowych tarapatach, politycznych wyłomach w koalicji, "desancie" ze Świdnika oraz o tym, dlaczego zimna krew przydaje się nie tylko podczas morsowania, rozmawia redakcja "Wspólnoty".
reklama

Wspólnota: Pana aktywność w mediach społecznościowych jest bardzo duża – filmy, zdjęcia, relacje. Czy to już nieformalna kampania do Sejmu? Może Pan zadeklarować, że dokończy kadencję jako starosta łęczyński?

Patrząc na rotację na stanowisku starosty, trudno komukolwiek dać taką gwarancję. Natomiast, mówiąc poważnie, sytuacja jest dziś stabilna. Nie ma zagrożenia dla funkcjonowania koalicji, współpraca układa się bardzo dobrze i mamy konkretne, długofalowe plany do realizacji.

Gdyby ktoś rok temu zapytał mnie, czy zostanę starostą łęczyńskim, uznałbym to za całkowitą abstrakcję. Życie pisze jednak różne scenariusze. Dlatego nie będę dziś składał jednoznacznych deklaracji ani że na pewno dokończę kadencję, ani że ją przerwę. Na ten moment planuję pracować do kolejnych wyborów samorządowych i realizować zadania, o których rozmawialiśmy. W międzyczasie są jeszcze wybory parlamentarne, więc zobaczymy, jak sytuacja się rozwinie.

reklama

Jeśli chodzi o aktywność w mediach społecznościowych, uważam ją za bardzo skuteczne narzędzie komunikacji. Dziś wiele osób w pierwszej kolejności sięga po telefon, by sprawdzić, co się dzieje. To najszybszy sposób przekazywania informacji. Stawiam przy tym na transparentność, nie blokuję komentarzy, o ile nie są wulgarne czy agresywne.

Wspólnota: Jak ocenia pan pierwsze miesiące współpracy z wójtami i burmistrzem? Zostałem bardzo ciepło przyjęty przez wójtów. Z większością z nich znaliśmy się już wcześniej, jeszcze z czasu, gdy pełniłem funkcję starosty świdnickiego. Dziś szczególnie doceniam ich otwartość i gotowość do współpracy.

Wójtowie i burmistrz mają świadomość, że mieszkaniec gminy jest jednocześnie mieszkańcem powiatu. W wielu obszarach nie da się działać w pojedynkę, dlatego współpracujemy tam, gdzie to możliwe i działa to w obie strony. Mamy wspólne plany zarówno inwestycyjne, jak i związane z integracją mieszkańców. Dobrym przykładem jest chociażby dzień sołtysa, który okazał się bardzo udanym wydarzeniem integrującym środowisko. Organizujemy w Łęcznej Dni Funduszy Europejskich, dożynki powiatowe, po wielu latach wracają do Milejowa – jeszcze niedawno wydawało się to niemożliwe. Przed nami także wspólny piknik "bezpieczne wakacje", skierowany do dzieci i młodzieży, pokazujący, jak bezpiecznie spędzać czas nad wodą i w lesie.

reklama

Jeśli chodzi o inwestycje, tu również współpraca jest widoczna. Mamy już pierwsze konkretne efekty: wsparcie od gminy Cyców, pomoc finansową od gminy Łęczna, przekazanie realizacji części zadań gminie Puchaczów. W najbliższym czasie będziemy rozmawiać także gminą Ludwin i Milejów.

Na dziś tę współpracę oceniam bardzo dobrze i liczę, że będzie się dalej rozwijać. Tak funkcjonują powiaty, to naturalny model działania.

Wspólnota: Czyli w odróżnieniu od starosty Niewiadomskiego pan z wójtem Milejowa Tomaszem Surysiem sobie rękę podajecie?

 Podajemy sobie rękę, nawet spotykamy się na kawie, gdy rozmawiamy o potrzebach ważnych dla mieszkańców powiatu i gminy.

Wspólnota: Jest Pan fanem morsowania, czy zimna krew przydaje się w pracy?

reklama

Tak, morsowanie hartuje nie tylko ciało, ale też umysł i ducha. Pełnienie funkcji wójta, burmistrza, starosty, marszałka czy wojewody wymaga przede wszystkim odporności psychicznej i umiejętności podejmowania trudnych decyzji. Często są to decyzje niepopularne jak chociażby łączenie szkół, ale w obliczu nieubłaganej demografii po prostu nieuniknione. W tym sensie taka forma aktywności na pewno pomaga.

Zresztą od zawsze byłem aktywny, jeździłem na rowerze, biegałem maratony górskie, a dziś jestem na etapie morsowania. Mam też za sobą różne doświadczenia zdrowotne, dlatego staram się o siebie dbać i promować zdrowy styl życia. Uważam, że to również rola osób pełniących funkcje publiczne, dawać dobry przykład mieszkańcom. Ma to swoje minusy, bo wiąże się z utratą części prywatności, ale mimo to widzę w tym wartość.
Wspólnota: Jakieś inne hobby pomaga się odprężyć i zapomnieć o pracy zawodowej?

reklama

 Tak i znów jest to związane z wodą, bardzo lubię wędkować, często robię to z synem. Lubię też kajaki, mimo że... nie umiem jeszcze pływać. Postawiłem sobie jednak cel, żeby to zmienić i chciałbym nauczyć się pływać przed pięćdziesiątką, więc mam jeszcze trochę czasu.

Poza tym uwielbiam gotować. Często spędzam czas w kuchni i to jest moje ulubione zajęcie domowe przynoszące najwięcej satysfakcji i najwięcej spokoju.

Wspólnota: Danie popisowe?

Zdecydowanie nic skomplikowanego, najczęściej jest to pizza. Potrafię zrobić ją na szybko i na różne sposoby od neapolitańskiej po klasyczną, polską domową, w zależności od tego, na co domownicy mają ochotę. Wynika to też z wychowania. Mama zawsze powtarzała, że mężczyzna powinien być wsparciem w domu. Dlatego nie mam problemu ani z upieczeniem ciasta, ani z przygotowaniem obiadu, a jeśli trzeba, zajmę się też elektryką czy hydrauliką. Tego z kolei pilnował tata.

Myślę, że w samorządzie jest podobnie jak w domu – gospodarz musi umieć zadbać o wszystko.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo