Reklama

Reklama

Uchodźcy spędzili już trzy noce w Kaniwoli. "Polacy zaskoczyli nas tak ciepłym przyjęciem"

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Informacje łęczyńskie "Mamo, zabierz mnie stąd, bo wojna się zaczęła", ja pytam: "jaka wojna?". Gdy zadzwoniłam do męża do Niemiec, to też myślał, że to żart. Opowiada Iryna z Lubomla, która z dwójką dzieci uciekła od wojny do Polski. Jest jedną z osób, która znalazła schronienie w remizie OSP Kaniwola.

Reklama

Mieszkają na górze tego budynku, gdzie są pokoje dla gości, w których w wakacje mieszkają m.in. policjanci ochraniający teren pobliskiego jeziora Piaseczno.

Oprócz tego na jeden nocleg w  gminnym hotelu nad szkołą w Ludwinie zatrzymało się 18 osób. Ci uchodźcy po odpoczynku pojechali w głąb kraju. 

Wójt Ludwina, Andrzej Chabros jest dumny z mieszkańców: - W pomoc zaangażowały się wszystkie jednostki OSP z terenu naszej gminy. Panie z Kół Gospodyń Wiejskich przygotowują dla uchodźców posiłki. Pomaga wielu wolontariuszy, a rodziny z naszej gminy deklarują przyjęcie uchodźców w swoich domach.

Chcą się pomodlić

Do remizy w Kaniwoli przyjechaliśmy w ub. niedzielę po godz. 15. Przebywało w niej wtedy 27 osób, a sześć było w drodze. 

Na teren remizy co chwilę podjeżdżają kolejne samochody wypełnione darami. W środku na dużej sali gwar. Mieszkańcy przynoszą rzeczy, które tworzą coraz wyższą i dłuższą górkę. Pytają poprzez tłumaczy, czego jeszcze potrzeba. Biegają dzieci i bawią się przywiezionymi zabawkami. A jest w czym wybierać, od jeździków, piłek i pluszaków po m.in. planszówki.

Oprócz zabawek są ubrania, łóżeczka dziecięce, krzesełka do karmienia... Mieszkańcy Ludwina i okolic wręcz zasypali remizę darami.

Organizatorzy akcji ściągnęli do remizy psychologów. Wielu z przyjezdnych pytało o możliwość pomodlenia się w cerkwi. Dowiadywali się też, gdzie mogą zademonstrować przeciwko wojnie.

Z siedmiomiesięcznym synkiem

Udało nam się porozmawiać z młodymi kobietami z zachodniej Ukrainy, które zatrzymały się w Ludwinie z dziećmi.

W najnowszej "Wspólnocie" publikujemy relację Oleksandry Besaraby z Równego, matki pięcioletniej Karoliny i siedmiomiesięcznego Davida, najmłodszego dziecka, zakwaterowanego w remizie OSP Kaniwola.

- Myśleliśmy, że Putin będzie nas tylko straszył i to minie. Nie spodziewaliśmy się wojny. To dla nas szok. Ludzie nam tutaj bardzo pomagają, karmią, dają nam wszystko. Dziękujemy Polakom za tak ciepłe przyjęcie. Musieliśmy uciekać, bo Rosjanie ostrzeliwują punkty wojskowe w naszej okolicy. Trzy razy musieliśmy chować się do schronu. Ciągle wyły syreny. Zabrałam więc siedmiomiesięcznego synka Davida i pięcioletnią córeczkę Karolinę i przyjechaliśmy samochodem do Polski - opowiedziała nam pani Oleksanra. 

O swojej sytuacji opowiedziały "Wspólnocie" także Veronica i Iryna z Lubomla (obwód wołyński).

Veronica przyjechała do Kaniwoli z czteroletnią córką Milaną, a Iryna z 15-letnią Katią i 11-letnim Mychajlem. Do Iryny przyjechał już mąż, który pracował w Niemczech, a mąż Veroniki przyjedzie z Włoch (jest kierowcą międzynarodowym).

 

(…)

WIĘCEJ W PAPIEROWYM WYDANIU WSPÓLNOTY ŁĘCZYŃSKIEJ

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy