Reklama

Reklama

Górnik Łęczna o krok od Ekstraklasy! Zielono-czarni wygrali po karnych z GKS-em Tychy

Opublikowano: 16 czerwca 2021 18:46
Autor: | Zdjęcie: Górnik Łęczna/Archiwum

Górnik Łęczna o krok od Ekstraklasy! Zielono-czarni wygrali po karnych z GKS-em Tychy - Zdjęcie główne

Michał Mak strzelił gola w końcówce meczu. Dzięki temu doszło do dogrywki | foto Górnik Łęczna/Archiwum

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Ależ to był dreszczowiec! Piłkarze pierwszoligowego Górnika niemal cały mecz w Tychach gonili wynik, aż wreszcie udało im się wyrównać w samej końcówce. Była dogrywka, ale nie przyniosła rozstrzygnięcia. W karnych zielono-czarni byli skuteczniejsi i to oni zagrają w finałowym barażu.

Reklama

To był barażowy półfinał w Fortuna 1. Lidze. Zwycięzca meczu w Tychach, czyli trzeciego w tabeli po sezonie zasadniczym GKS-u z szóstym Górnikiem, awansował do finałowego barażu, w którym zmierzy się z wygranym starcia Arki Gdynia i ŁKS-u Łódź.

Podopieczni trenera Kamila Kieresia mecz zaczęli najgorzej, jak tylko mogli - w 3. minucie do bramki Macieja Gostomskiego skutecznie uderzył Kacper Piątek. Za chwilę mogło być 2:0, ale ten sam zawodnik nie trafił w bramkę z bardzo bliska. Później ekipa GKS-u ponownie była blisko podwyższenia prowadzenia, jednak strzał Sebastiana Stebleckiego nieznacznie minął bramkę gości.

Łęcznianie nie pozostawali dłużni. Na bramkę GKS-u uderzali Bartosz Śpiączka i Przemysław Banaszak, ale ten pierwszy nie trafił, a ze strzałem drugiego poradził sobie bramkarz drużyny z Tychów. Banaszak miał jeszcze sytuację sam na sam z golkiperem gospodarzy, lecz i tym razem lepszy był ten drugi.

Po zmianie stron zielono-czarni nadal starali się powalczyć o odwrócenie losów meczu. Groźnie strzelali Michał Mak i Śpiączka, żaden z nich nie był jednak skuteczny.

Łęcznianie dopięli swego dopiero w 87. minucie. Gola na wagę pozostania w grze strzelił Mak - pomocnik trafił po strzale z pierwszej piłki z odległości kilkunastu metrów, na bramkę zamieniając podanie od Leandro. Nie był to koniec emocji w tym spotkaniu, bo jeszcze dwa groźne strzały oddał Śpiączka. Raz pomylił się o centymetry, raz świetnie interweniował bramkarz.

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, więc potrzebne były rzuty karne. "Górnicy" zaczęli fatalnie, bo strzał Pawła Wojciechowskiego obronił Konrad Jałocha. Za chwilę jednak w poprzeczkę trafił zawodnik GKS-u Tychy - Szymon Lewicki. Skuteczni w kolejnej serii byli Leandro i Łukasz Moneta. Później trafiali Tomasz Midzierski i Nemanja Nedić. Skutecznie rzut karny egzekwował Gabriel Matei, w odpowiedzi nie trafił Oskar Paprzycki i Górnik wyszedł na prowadzenie 3:2 przed ostatnią kolejką jedenastek. Aleksander Jagiełło wytrzymał presję i strzelił swojego karnego, ustalając wynik konkursu rzutów karnych na 4:2.

W efekcie Górnik wygrał w Tychach, sprawiając małą niespodziankę i awansował do finału baraży!

GKS Tychy - Górnik Łęczna 1:1 (1:0) 2:4 w karnych

Bramki: K. Piątek 3' - Mak 87'.

GKS: Jałocha – Mańka, Szymura, Nedić, Szeliga (91' Połap) – J. Piątek (65' Paprzycki), Żytek – K. Piątek (64' Kargulewicz), Steblecki (75' Norkowski), Biel (91' Moneta) – Lewicki.

Górnik: Gostomski – Kukułowicz (83' Struski), Baranowski, Midzierski, Leandro – Krykun (73' Jagiełło), Kalinkowski (59' Tymosiak), Cierpka (83' Matei), Mak – Śpiączka, Banaszak (72' Wojciechowski).

Żółte kartki: Mak, Tymosiak.

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Widzów: 3550.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.