Po znakomitym początku gali, w którym zwycięstwa odnieśli Klaudia Syguła i Jakub Wikłacz, przyszła pora na najbardziej doświadczonego Polaka w rozpisce. Oleksiejczuk wystąpił w karcie głównej, mierząc się z Kanadyjczykiem w limicie wagi średniej do 84 kilogramów. Starcie zapowiadało się jako zderzenie dwóch odmiennych stylów: nokautującej siły i ofensywności Polaka z presją oraz odpornością Barriaulta, mającego na koncie aż 16 wcześniejszych walk w UFC.
Pierwsza runda wyraźnie należała do Oleksiejczuka. Choć Barriault rozpoczął pojedynek od mocnego kopnięcia na korpus, Polak szybko przejął inicjatywę. Skutecznie mieszał kombinacje bokserskie na głowę i tułów, dokładając liczne low kicki oraz kopnięcia na korpus. Potężny cios w szczękę zachwiał Kanadyjczykiem, a końcówka rundy zwieńczona obaleniem tylko potwierdziła dominację „Husarza”.
Druga odsłona przyniosła jednak wyraźną zmianę obrazu walki. Barriault skracał dystans za wszelką cenę, szukając klinczu i atakując łokciami oraz krótkimi podbródkowymi. Walka stała się bardziej chaotyczna i brutalna. Choć Oleksiejczuk odpowiadał kolanami na korpus, to Kanadyjczyk narzucił twarde tempo i wprowadził więcej „brudnej” bitki. Na twarzy Polaka pojawiły się rozcięcia, a runda była znacznie bardziej wyrównana.
Decydująca trzecia runda to już czysta walka nerwów i kondycji. Barriault nadal wywierał presję, jednak Oleksiejczuk wyciągnął wnioski, skuteczniej unikając klinczu i skupiając się na atakach z dystansu. W końcówce Polak wyraźnie podkręcił tempo, zdając sobie sprawę, jak istotne mogą być ostatnie sekundy pojedynku.
Po trzech krwawych rundach o wyniku musieli zdecydować sędziowie. Wszyscy trzej punktowali walkę 29–28 na korzyść Michała Oleksiejczuka, który odniósł trzecie zwycięstwo z rzędu w UFC. Tym samym kibice mogli mówić o „polskiej nocy” w Las Vegas.
Wygrana miała dla „Husarza” szczególny wymiar. 22 lutego skończy 31 lat, a triumf stał się idealnym prezentem urodzinowym. To jednak nie był koniec dobrych wiadomości. Pojedynek Oleksiejczuka z Barriaultem został nagrodzony bonusem za Walkę Wieczoru w wysokości 100 tysięcy dolarów. Dla Polaka był to piąty bonus w karierze w UFC i pierwszy o tak wysokiej wartości.
Po walce Oleksiejczuk jasno dał do zrozumienia, że czuje się gotowy na kolejne wyzwania. Zwycięstwo nad Barriaultem wzmocniło jego pozycję w dywizji i skłoniło go do apelu o rywala z czołowej piętnastki rankingu wagi średniej. Jeśli forma „Husarza” będzie nadal rosła, kolejne głośne pojedynki wydają się tylko kwestią czasu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.