Historia starań Milejowa o prawa miejskie to opowieść o determinacji, wyciąganiu wniosków z biurokratycznych porażek i ścieraniu się dwóch wizji rozwoju: tej opartej na prestiżu i impulsie inwestycyjnym oraz tej skupionej na codziennych uciążliwościach i obawach o portfele mieszkańców.
Wynik, który daje mandat
Znamy już oficjalne dane z protokołu podsumowującego konsultacje społeczne, które trwały od 24 lutego do 23 marca br. Na terenie całej gminy uprawnionych do głosowania było blisko siedem tysięcy osób. Ostatecznie do skrzynek trafiło 841 ważnych głosów, co przełożyło się na frekwencję wynoszącą 12,06 proc.
Liczby nie pozostawiają złudzeń co do kierunku, w którym chcą iść głosujący: 63,26 proc. (532 osoby) opowiedziało się za nadaniem Milejowowi statusu miasta. Przeciwnego zdania było 34,01 proc. uczestników (286 osób), a nieliczna grupa wstrzymała się od głosu.
Co ciekawe, entuzjazm dla "miejskości" rozkłada się nierównomiernie. W samym Milejowie poparcie było najniższe i wyniosło 54,36 proc. Znacznie chętniej za miastem głosowali mieszkańcy okolicznych sołectw (ponad 69 proc. głosów na "tak"), co może sugerować, że sąsiedzi Milejowa upatrują w tej zmianie szansy na wzmocnienie całej gminy jako silnego ośrodka regionalnego.
Lekcja z 2022 roku: Koniec "Osady" i administracyjne porządki
Dlaczego Milejów wraca do tematu właśnie teraz? Aby to zrozumieć, trzeba cofnąć się do roku 2022. Wówczas pierwsza próba uzyskania praw miejskich zakończyła się twardym lądowaniem na biurkach urzędników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Mimo pozytywnej opinii wojewody, Warszawa powiedziała "nie".
Największą przeszkodą okazał się... bałagan w papierach. Przez dekady Milejów był sztucznie podzielony na wieś Milejów oraz Milejów-Osadę. To właśnie ten drugi człon nazwy został uznany za zbyt "wiejski" i niepasujący do godności miasta. Wójt Tomasz Suryś wyciągnął jednak lekcję z tamtej porażki. Cały rok 2025 upłynął pod znakiem wielkiego sprzątania. Dzięki rozporządzeniu MSWiA 1 stycznia br. miejscowość Milejów-Osada oficjalnie zniknęła z map, a w jej miejsce pojawił się jeden, silny i zjednoczony Milejów liczący blisko 2900 mieszkańców. To był fundament, bez którego obecny wniosek nie miałby szans na powodzenie.
Ekonomia vs Emocje: Po co nam to miasto?
Wójt Tomasz Suryś od początku kampanii informacyjnej kładł nacisk na argumenty gospodarcze.
- Sufitem jest to, że niewiele więcej da się już zmienić w obecnej formule – to zdanie wielokrotnie padało podczas sesji Rady Gminy. Zdaniem włodarza, status miasta to klucz, który otwiera drzwi dotychczas zamknięte.
Najważniejszą korzyścią mają być uproszczenia planistyczne. Obecnie każda próba zmiany przeznaczenia działki z rolnej na budowlaną w gminie wiejskiej to żmudna procedura wymagająca zgody Ministra Rolnictwa, co trwa miesiącami. W granicach miasta ta bariera znika, co ma uwolnić grunty pod nową zabudowę i przyciągnąć deweloperów.
Do tego dochodzi walka o fundusze zewnętrzne, w tym z Krajowego Planu Odbudowy. Miasta mogą liczyć na preferencyjne kredyty i dedykowane programy rewitalizacyjne, które dla gmin wiejskich są nieosiągalne. Wójt wyliczał: kredyt na poziomie 1 procenta dla miasta kontra komercyjne pożyczki dla gminy wiejskiej. Różnica jest kolosalna i może oznaczać miliony złotych oszczędności w budżecie.
Zapach pomidorów i cień długu – o czym dyskutowano w GOK-u?
Jednak argumenty ekonomiczne nie do wszystkich trafiały z równą siłą. Niedzielne spotkania w Gminnym Ośrodku Kultury pokazały, że mieszkańcy mają też bardzo przyziemne obawy. Podczas debat sala kinowa zamieniała się w arenę starcia wizji. Jednym z najgorętszych tematów okazało się sąsiedztwo dużego zakładu przetwórczego. Mieszkańcy skarżyli się na uciążliwy zapach pomidorów w sezonie produkcyjnym, pytając retorycznie, czy w "mieście" takie zjawiska powinny mieć miejsce. Pojawiały się pytania o ponad 50-milionowy dług gminy i o to, czy zmiana szyldu na urzędzie sprawi, że pieniądze nagle się znajdą.
Wójt Suryś na każde z tych pytań odpowiadał cierpliwie:
- Dług to efekt gigantycznych inwestycji w ujęcia wody, oczyszczalnię i kanalizację, a status miasta nie zmienia stawek podatków od nieruchomości, bo te i tak ustala rada gminy niezależnie od statusu miejscowości. Miejskość nie uderzy nikogo po kieszeni – deklarował włodarz, ucinając plotki o rzekomych podwyżkach opłat za wodę czy śmieci.
Frekwencja – sygnał ostrzegawczy czy milcząca akceptacja?
Największym cieniem na wynikach konsultacji kładzie się frekwencja. 12 procent to wynik niższy niż w 2022 roku, kiedy to głosowało ponad 16 procent uprawnionych. Spadek liczby głosujących o ponad 300 osób jest zauważalny.
Dlaczego tak się stało? Część mieszkańców podczas spotkań sugerowała, że ludzie są już zmęczeni tematem, który wraca jak bumerang. Inni wskazywali na zbyt krótki czas kampanii informacyjnej.
Wójt Tomasz Suryś interpretuje to jednak inaczej:
- Tych, którzy nie korzystali z możliwości konsultacji, temat najwyraźniej nie interesował.
Z punktu widzenia prawa nie ma jednak progu frekwencyjnego, który unieważniałby konsultacje. Wynik jest wiążący dla rady gminy jako głos doradczy mieszkańców.
Warto też odnotować rzetelność zespołu konsultacyjnego – aż 131 ankiet uznano za nieważne z powodów formalnych. Najczęstszymi błędami były: brak podpisu, brak numeru domu czy adresy niezgodne z rejestrem wyborców. To pokazuje, że każda karta była skrupulatnie weryfikowana. O dziwo większość błędnych głosów była za... miastem Milejów.
Portret samorządowca na finiszu
Dla wójta Tomasza Surysia walka o miasto ma też wymiar osobisty i historyczny. Pracuje dla tej gminy od blisko trzech dekad. Podczas sesji otwarcie ucinał plotki, jakoby zmiana statusu gminy miała mu "zresetować" licznik kadencji. Zasada dwukadencyjności jest nieubłagana – niezależnie od tego, czy Milejów zostanie miastem, czy nie, to ostatnia prosta obecnego włodarza w tym urzędzie.
- Chcę zostawić gminę z nowymi możliwościami rozwoju – deklarował Suryś.
To swoisty testament polityczny, chęć wpisania Milejowa do ekskluzywnego grona miast województwa lubelskiego, obok takich miejscowości jak Siedliszcze czy odzyskujące prawa miejskie Wąwolnica i Kurów.
Głos "jeszcze wójta" Tomasza Surysia
- To mandat do działania, a nie tylko zmiana szyldu. Decyzja mieszkańców, którzy wzięli udział w konsultacjach, jest dla mnie jednoznacznym sygnałem poparcia dla zaproponowanego kierunku rozwoju. Wynik na poziomie 63,26 proc. głosów na "tak" traktuję jako wyraz zaufania i mandat do tego, by dokończyć procedurę starania się o prawa miejskie. Choć frekwencja wynosząca 12,06 proc. mogłaby wydawać się niska, była ona przez nas spodziewana. Interpretuję ją jako brak obaw mieszkańców wobec tej zmiany – ci, którzy nie wzięli udziału w ankietach, najwyraźniej akceptują obecny kurs gminy lub nie widzą w nowym statusie zagrożenia dla swojej codzienności – mów Tomasza Suryś.
- Jako samorząd zrobiliśmy wszystko, aby dotrzeć z informacją do każdego domu i zainteresować mieszkańców tą historyczną szansą. Prawa miejskie to dla Milejowa to realne narzędzie do usuwania biurokratycznych barier. Dzięki nim będziemy mogli odblokować atrakcyjne grunty pod budownictwo mieszkaniowe, omijając żmudne procedury odralniania w Ministerstwie Rolnictwa, oraz zyskać dostęp do taniego kapitału rozwojowego. Przed miejscowością perspektywa wzrostu, na którą Milejów po prostu zasługuje – dodaje wójt. Dziękuję wszystkim mieszkańcom za oddane głosy i aktywny udział w debatach.
Mapa drogowa: Co nas czeka?
Co stanie się teraz? Procedura jest precyzyjna. Na podstawie wyników konsultacji rada gminy podejmie uchwałę o wystąpieniu z wnioskiem o nadanie statusu miasta. Dokument trafi do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji jeszcze w marcu. Następnie wojewoda wyda swoją opinię, a ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie w Warszawie, zazwyczaj w okolicach lipca, w formie rozporządzenia Rady Ministrów.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, 1 stycznia 2027 roku mieszkańcy obudzą się w mieście Milejów. Zamiast wójta będą mieli burmistrza, a zamiast urzędu gminy – urząd miejski. Koszty? Jednorazowa wymiana pieczątek i tablic. Korzyści? Według władz – otwarcie na nowy kapitał i prestiż, który ma przyciągnąć młodych ludzi, by to właśnie tutaj, a nie w Lublinie czy Łęcznej, budowali swoją przyszłość.
Czy Milejów dopnie swego? Wynik 63 procent na "tak" to silna karta przetargowa w rozmowach z rządem. Administracyjne zjednoczenie miejscowości, które stało się faktem na początku roku, usunęło główną kłodę spod nóg samorządu. Teraz pozostaje czekać na decyzję z Warszawy, która ostatecznie rozstrzygnie, czy Milejów jest już gotowy na miasto.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.