Druga tura wyborów, która odbyła się 21 i 22 kwietnia, była zwieńczeniem kampanii prowadzonej w atmosferze dużego napięcia. Głosowanie wyłoniło trójkę zwycięzców, którzy będą reprezentować interesy pracowników w Radzie Nadzorczej Grupy Kapitałowej Enea. Największe zaufanie wyborców zdobył Michał Toruń, na którego oddano 4059 głosów. Drugie miejsce zajął Mariusz Romańczuk, uzyskując poparcie 3696 osób. Obaj są pracownikami kopalni w Bogdance i to oni będą stanowić trzon łęczyńskiej reprezentacji w strukturach koncernu. Trzeci mandat przypadł Michałowi Kosmalskiemu, który zdobył 3140 głosów.
Z poparciem związków
Rywalizacja o głosy górników była w tej edycji wyjątkowo wyrównana i wielowątkowa. Zwycięzca głosowania, Michał Toruń, startował jako kandydat niezależny, choć w kuluarach mówiło się o cichym wsparciu ze strony Związku Zawodowego Górników w Polsce. Z kolei Mariusz Romańczuk, posiadający już doświadczenie w organach nadzorczych, mógł liczyć na oficjalną i silną strukturę Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" oraz wsparcie Związku Zawodowego Pracowników Zakładów Przeróbki Mechanicznej Węgla w Polsce "Przeróbka" w Bogdance. Fakt, że obaj kandydaci z Bogdanki znaleźli się w radzie, jest sukcesem całej kopalni, która w obliczu nadchodzącej transformacji energetycznej potrzebuje silnego głosu na najwyższych szczeblach decyzyjnych.
Reprezentacja pracowników w takim organie jak Rada Nadzorcza ma fundamentalne znaczenie dla stabilności zatrudnienia i bezpieczeństwa socjalnego tysięcy rodzin w naszym regionie. To właśnie tam zapadają kluczowe decyzje dotyczące strategii spółki, planowanych inwestycji czy przyszłości poszczególnych oddziałów. W dobie presji na odchodzenie od węgla, posiadanie merytorycznych przedstawicieli, którzy znają specyfikę pracy "na dole", jest dla załogi jedyną gwarancją, że ich postulaty nie zostaną pominięte w korporacyjnych planach.
Żeby transformacja nie zostawiła spalonej ziemi
- Jestem mieszkańcem Łęcznej, a od 19 lat pracuję w kopalni Bogdanka. Pracę rozpocząłem tuż po ukończeniu studiów na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Swoją drogę zawodową zaczynałem jako stażysta pod ziemią, następnie pełniłem funkcje sztygara, kierownika oddziału wydobywczego oraz nadsztygara górniczego – mówi nam Michał Turuń. Obecnie jestem Kierownikiem Działu Planowania Produkcji pod ziemią, dzięki czemu na bieżąco zajmuje się sprawami kluczowymi dla przyszłości kopalni.
- Na początku chciałbym bardzo podziękować za to rekordowe poparcie, które jest wyrazem zaufania zarówno ze strony załogi kopalni, jak i pracowników elektrowni w Kozienicach oraz Połańcu.
Jak podkreśla, interesy kopalni i elektrowni są ze sobą ściśle powiązane. Kopalnia funkcjonuje dzięki stałym odbiorcom węgla, a pracownicy elektrowni obawiają się, że odejście od energetyki węglowej na rzecz gazu może oznaczać poważne redukcje zatrudnienia. W jego ocenie transformacja energetyczna powinna być prowadzona odpowiedzialnie i z myślą o ludziach.
– Zależy mi na takiej transformacji energetycznej, która nie pozostawi po sobie spalonej ziemi. Jeżeli odchodzi się od jednego modelu gospodarki i przemysłu, to w jego miejsce trzeba dać ludziom realną alternatywę: miejsca pracy, rozwój i bezpieczeństwo dla całych lokalnych społeczności – dodaje.
Jego zdaniem docelowo zasadne byłoby utrzymanie energetyki opartej na węglu, a nie na gazie, przynajmniej do czasu uruchomienia energetyki jądrowej. Jak zaznacza, inwestowanie w gaz budzi poważne wątpliwości, szczególnie w sytuacji, gdy Polska posiada znaczące zasoby własnego węgla, natomiast gaz musi sprowadzać z zagranicy. W obecnej, niestabilnej sytuacji geopolitycznej, naznaczonej konfliktami zbrojnymi i niepewnością na rynkach surowcowych, gaz staje się paliwem drogim i mało przewidywalnym.
Nowy mandat w radzie nadzorczej Enea ma być dla niego przede wszystkim zobowiązaniem wobec ludzi, którzy mu zaufali. Jak deklaruje, chce reprezentować głos pracowników i regionów, których przyszłość od dekad związana jest z energetyką i górnictwem. Dla Łęcznej, Kozienic i Połańca może to oznaczać silniejszą reprezentację w debacie o kierunkach zmian, które w najbliższych latach zdecydują o losie tysięcy miejsc pracy.
Warto odnotować, że pozostali kandydaci, którzy przeszli do finałowej szóstki, również cieszyli się znacznym poparciem. Krzysztof Kozula zdobył 2945 głosów, co jednak nie wystarczyło do objęcia mandatu. Kolejne miejsca zajęli Jacek Bolek oraz Elżbieta Małgorzata Waligóra.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.