Zarzuty o zniesławienie i sądowy spór o naganę
Punktem zapalnym stało się wideo na koncie Jarosława Niemca, kopalnia w odpowiedzi wystąpiła z wezwaniem do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych. Chwilę później żądanie kopalni ze swoim komentarzem opublikował Jarosław Niemiec. "Miłej lektury, bo naprawdę jest zabawnie momentami" – pisał. Związkowiec nawiązał do działań typu SLAPP (strategicznych akcji prawnych przeciwko udziałowi społecznemu), sugerując, że korporacje zwalczają w ten sposób wolność słowa i krytyki. Niemiec przywołał sytuację z 2022 roku, twierdząc, że był szykanowany naganą za pikietę związkową, którą, według jego ówczesnej relacji, sąd miał uchylić.
Reakcja spółki była natychmiastowa. Zarząd Bogdanki zarzucił przewodniczącemu podawanie nieprawdy. Według dokumentacji prawnej spółki, choć Sąd Rejonowy w marcu 2023 roku rzeczywiście uchylił naganę, to jednak Sąd Okręgowy w Lublinie, jako II instancja, w styczniu 2024 roku zmienił ten wyrok i prawomocnie oddalił powództwo związkowca. Tym samym, w obrocie prawnym kara nagany pozostała w mocy. Spółka uznała, że wybiórcze powoływanie się wyłącznie na korzystne dla siebie, nieprawomocne orzeczenie I instancji, miało na celu wywołanie fałszywego przekonania o bezprawności działań pracodawcy.
Żądanie publicznych przeprosin
Zarząd Bogdanki wystosował wezwanie do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych. Domagano się zamieszczenia na Facebooku oświadczenia przez okres 14 dni. W treści przeprosin Jarosław Niemiec miał przyznać, że pomówił spółkę o szykanowanie i ograniczanie wolności słowa, co mogło narazić ją na utratę zaufania niezbędnego do prowadzenia działalności.
Związkowiec zdecydował się na częściowe ustępstwo w tym zakresie. W przygotowanym oświadczeniu wyraził ubolewanie z powodu naruszenia dóbr osobistych spółki poprzez publiczne pomówienie i wskazanie na szykanowanie go za pikietę związkową. Przyznał również, że wprowadził odbiorców w błąd co do ostatecznego wyniku postępowania sądowego w sprawie nagany, potwierdzając, że zakończyło się ono prawomocnym oddaleniem jego powództwa.
Jarosław Niemiec na swoim profilu FB tłumaczył później, że nie miał wyjścia i musiał przeprosić "Sprawa ciągnęła się dwa lata i zapomniałem o niej na etapie apelacji." W innym wpisie dodał "Uznając, że kwestie formalne nie są aż tak istotne, nie sprawdziłem statusu prawnego mojej sprawy o naganę i nie podałem stanu faktycznego. Za niechlujstwo i niedbalstwo się płaci i trzeba czasem odszczekać. No cóż. Tylko saper się nie myli."
Spór o wypadek i oskarżenia o "efekt mrożący"
Mimo częściowych przeprosin w sprawie nagany, Jarosław Niemiec i wiceprzewodniczący "ZZ Przeróbka" Piotr Sarama w piśmie z 20 lutego 2026 roku kategorycznie odmówili spełnienia innych żądań spółki. Dotyczyły one publikacji związanych z wypadkiem górnika oraz wystąpienia posłanki Pauliny Matysiak w Sejmie. Związkowcy argumentują, że ich działania nie były bezprawne, opierały się na prawdzie i nie wykraczały poza granice wyznaczone przez prawo.
Przypomnijmy, że Jarosław Niemiec opublikował video, na którym rozmawia z górnikiem, który w wypadku w Bogdance stracił nogę. Pracodawca jest tam przedstawiony w negatywnym świetle.
Związek Zawodowy "Przeróbka" uznał działania zarządu za próbę uciszenia krytyki. W oficjalnej odpowiedzi stwierdzono, że wezwania spółki zmierzają do wywołania "efektu mrożącego", który nie pozbawi jednak związku prawa do reprezentowania i obrony interesów pracowników Lubelskiego Węgla Bogdanka. Strona związkowa podkreśliła, że pytania zadawane w wywiadach były oparte na relacjach samego poszkodowanego górnika.
Stanowisko spółki: Priorytetem bezpieczeństwo i procedury
Do sprawy odniósł się również Marcin Kujawiak, Kierownik Działu Komunikacji i Promocji LW Bogdanka. W wypowiedzi dla Wspólnoty podkreślił, że spółka zakwestionowała zarzuty i podjęła kroki prawne, ponieważ publicznie rozpowszechniane twierdzenia naruszają jej dobre imię i wprowadzają w błąd co do zasad funkcjonowania przedsiębiorstwa.
Przedstawiciel Bogdanki zaznaczył, że bezpieczeństwo pracowników jest absolutnym priorytetem, a wszelkie zdarzenia, w tym wypadki, są analizowane zgodnie z procedurami.
Odnosząc się do zarzutów o brak opieki nad poszkodowanym, spółka poinformowała, że bezpośrednio po zdarzeniu zapewniono mu wsparcie psychologiczne, finansowe oraz utrzymywano stały kontakt z jego rodziną.
Z uwagi na charakter sporu, LW Bogdanka zapowiedziała rezygnację z dalszej polemiki medialnej, przenosząc rozstrzygnięcie sprawy na odpowiedni tryb prawny.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.