Strona społeczna zarzuca zarządowi manipulowanie zapisami porozumień i przerzucanie odpowiedzialności za niewykonanie planów produkcyjnych na pracowników. Jeśli postulaty finansowe nie zostaną spełnione, górnicy zapowiadają podjęcie radykalnych akcji protestacyjnych, w tym blokadę biur zarządu oraz strajki weekendowe i regularne.
Sytuacja LW Bogdanka staje się coraz bardziej napięta, co bezpośrednio rzutuje na nastroje tysięcy rodzin w powiecie łęczyńskim. Pod wspólnym stanowiskiem podpisał się Związek Zawodowy Górników w Polsce, Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność" Związek Zawodowy Pracowników Przeróbki Mechanicznej Węgla w Polsce "Przeróbka" oraz Związek Zawodowy "Kadra".
Głównym zarzutem wysuwanym przez związkowców jest niewypłacenie funduszu płac za 2025 r. Według wyliczeń strony społecznej, zarząd jest winny każdemu pracownikowi średnio sześć tysięcy złotych, a brak chęci do uregulowania tych należności nazywają wprost oszustwem.
Punktem spornym jest interpretacja zapisów o uzależnieniu funduszu płac od wykonania planu techniczno-ekonomicznego. Związki zawodowe podkreślają, że załoga wykonała swoje zadania, a za ewentualne niewykonanie założeń odpowiada wyłącznie zarząd poprzez złą organizację pracy. Przedstawiciele pracowników zauważają, że w czasie gdy załoga musi walczyć o należne pieniądze, prezesi dbają o własne pensje i premie, pozostając głuchymi na argumenty strony społecznej. Zdaniem związkowców doszło do sytuacji, w której dobro zakładu i pracowników zostało poświęcone na rzecz doraźnych zysków kadry zarządzającej.
Napięcie potęguje fakt, że negocjacje płacowe na 2026r w zasadzie jeszcze się nie rozpoczęły, mimo że pracownicy odczuwają spadek realnych dochodów. Górnicy obawiają się również o swoją przyszłość w kontekście ewentualnej likwidacji zakładu, ponieważ temat zabezpieczeń dla załogi na taką ewentualność pozostaje nierozwiązany. W oświadczeniu padają mocne słowa o braku wspólnego interesu między władzami kopalni a ludźmi pracującymi pod ziemią. Związkowcy ostrzegają, że czas spokojnych rozmów dobiega końca, a jedyną drogą do wyegzekwowania pieniędzy może okazać się bunt załogi.
W najbliższym czasie planowane jest wyznaczenie terminu spotkania ostatniej szansy, na które zaproszona zostanie rzesza górników pod siedzibę zarządu. Jeśli ta forma nacisku nie przyniesie rezultatu, związki zawodowe są gotowe wejść na ścieżkę sporu zbiorowego. Scenariusz eskalacji protestu przewiduje w pierwszej kolejności tak zwane strajki weekendowe, a w dalszej perspektywie regularne wstrzymanie wydobycia.
Strona społeczna kończy swój apel gorzkim stwierdzeniem, że bez zdecydowanych działań pracownikom pozostanie jedynie pogodzić się z losem i utratą pieniędzy, na co nie ma ich zgody.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.